Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pogadajmy po męsku

Dwóch kibiców. Jeden z Gieksy, drugi z Ruchu. Stają do walki.

Piotr Florczak: Rąbnęło mnie tak, że zacząłem płakać. Zrozumiałem, że to jest o mnie. Umarłem i już cuchnę.

Jako młody chłopak chodziłem do kościoła, ale nie miałem żadnej relacji z Bogiem, nie czułem Jego obecności i w zasadzie przestałem się modlić. Wydawało mi się, że nawet jeśli On istnieje, to moje życie Go nie interesuje.

Bywało wcześniej, że wołałem do Niego i nie słyszałem odpowiedzi. Doszedłem do wniosku, że Boga nie ma. I nagle w wieku 22 lat nawróciłem się. Pojechałem na festiwal muzyki chrześcijańskiej i tam usłyszałem, że Bóg mnie kocha. Ruszyło mnie. Poczułem to. I wszystko się zmieniło.

Sam to zrobię

Ale nie oddałem wtedy Bogu swojego życia na sto procent. Chciałem sam załatwić parę spraw, bez Niego. Miałem na przykład problem z grzechem nieczystości. Myślałem sobie: Boże, skoro Ty mnie tak kochasz, to ja Ci pokażę, że się z tego uwolnię. Dla Ciebie więcej nie zgrzeszę. Oczywiście wpadłem jeszcze głębiej w to szambo. Nie wiedziałem, że Pan Bóg kocha mnie nie za coś, ale za darmo. To On sam chce zdjąć ze mnie grzech. Wyrwać mnie z każdego bagna. Bez Niego nie ma szans!

Wtedy nie dopuściłem Boga, żeby działał w moim życiu. Zacząłem się oskarżać, wmawiać sobie, że Bóg nie chce mnie takiego i po jakimś czasie znowu odszedłem od Niego. Tym razem na długo. Bogiem dla mnie stały się inne rzeczy. Dwa lata temu przyjaciele zaprosili mnie na spotkania wspólnoty. Akurat rozpoczynało się Seminarium Odnowy Wiary. Zawziąłem się. Powiedziałem sobie – skoro już tu jestem, zrobię to porządnie.

Codziennie się modliłem, rozważałem zadane fragmenty słowa Bożego. I pewnego dnia przeczytałem historię wskrzeszenia Łazarza. Rąbnęło mnie tak, że zacząłem płakać. Zrozumiałem, że to jest o mnie. Umarłem i już cuchnę. Moja dusza bez Boga nie żyje. A ja zamknąłem się w grobie, rozkładam się w nim i wydaje mi się, że tak jest mi dobrze. Jezus odsłonił ten grób i pokazał mi, w czym się babram, jak wygląda moje życie bez Niego.

Do tej pory wydawało mi się, że najpierw muszę być czysty, święty, żeby wrócić do Boga. Myślałem, że jestem niegodny. Zły duch wmawiał mi, że jestem nikim. Jezus pokazał mi, że jest dokładnie na odwrót. Pomimo moich grzechów należy mi się Jego łaska, bo jestem synem Bożym. Pismo Święte mówi: „Nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej”. I mam prawo wracać do Boga tyle razy, ile trzeba będzie. Nawet codziennie, bo On czeka na mnie jak Ojciec.

Walcz!

Ludzie boją się, że kiedy oddają życie Jezusowi, On im coś odbierze. Trzeba zrobić ten krok w przepaść. Bóg dał mi więcej, niż mogłem sobie wyobrazić. Dał mi cudowną, mądrą dziewczynę, teraz już moją żonę. Dał mi siły, żeby oprzeć nasze narzeczeństwo na Nim i wytrwać w czystości do ślubu. Kiedyś wydawało mi się to nieprawdopodobne! Byłem zniewolony seksem. Pan Bóg mnie uwolnił, ale szatan też nie rezygnował.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama