Nowy numer 48/2020 Archiwum

Hanys z gorolem

Piesze szwędania. Na pierwszą wycieczkę poszli Paweł, jego dziewczyna i pies. Teraz standard to 30–40 osób. Spotykają się prawie co tydzień. I nie przeszkadza im, że pochodzą i ze Śląska, i z… Zagłębia.

– Mówi się o tym, co w czasie II wojny światowej robiono na rynku, pod Domem Powstańca, o rozstrzelaniu w lasach panewnickich, a na terenie Kolonii Zuzanna też była obława, rozstrzelano tam kilku żołnierzy AK. Dopóki nie było trasy na Bielsko, znajdował się tam krzyż, teraz już go nie ma – wyjaśnia Paweł. Wycieczka pomaszerowała dalej. Weszła w, jak uważa nasz przewodnik, jedno z najbardziej tajemniczych miejsc Katowic. To lasy między Muchowcem a Janowem. – Tam kiedyś były bodajże XVIII-wieczne szyby kopalnianie; ich ślady na upartego do dziś można znaleźć w lesie. Są tam też pozostałości po stacji zagłuszania Radia Wolna Europa czy ruiny familoków. No i największa zagadka Katowic, o której nigdzie nic nie mogłem znaleźć: kamieniołom ukryty w lesie, a w środku na ścianach napisy z lat 20., 50., 60., 80. XX w. – wspomina. Potem zwiedzili tereny hałdy Porcelany Śląskiej. – To była wczesna wiosna, dziki wszystko przeryły i można było znaleźć potłuczone filiżanki albo jakieś kubki. Niektórzy do domu pozabierali więc ciekawe pamiątki. Uczestnicy wycieczek mają różne światopoglądy. Jednak jeśli w drodze spotkają jakiś ciekawy kościół albo kaplicę, starają się wejść do środka. Wtedy osoby wierzące mogą się pomodlić, inne – mają lekcję historii albo chwilę odpoczynku. Tak było na przykład na nocnej trasie, która zaczęła się w Lędzinach. Na początek zwiedzili kościół św. Klemensa, wybudowany w XVIII w. na miejscu starego drewnianego kościółka. W wycieczkach uczestniczą też dzieci. Muszą więc być i atrakcje dla najmłodszych. Jedną z nich na przykład Paweł ufundował im na tzw. Pogorii IV. Dzieci od lat kilku do tak naprawdę… kilkudziesięciu biegały za patykami. Przyniosły też kwiaty trzciny. Paweł wyciągnął krzesiwo, poleciały iskry, był ogień, ognisko… – Paweł, skąd ty jesteś? – pytamy na koniec naszej rozmowy. Śmiech. – Skąd ja nie jestem? Pierwsze cztery lata spędziłem na terenie Sosnowca, później 20 parę lat mieszkałem w Będzinie, pomieszkiwałem też w Tychach, Bytomiu, teraz w Katowicach – odpowiada. To chyba najlepsza odpowiedź na jego gorolsko-hanyskie wędrówki.

Więcej o wycieczkach znaleźć można na Facebooku, wpisując: Śląsko-Zagłębiowskie Szwędania Okoliczne, lub wysyłając e-maila do ich organizatora: pawel.graja@gmail.com. Najbliższe terminy: 16 maja – zwiedzanie terenu budowy szybu górniczego w Jastrzębiu-Zdroju, w dzielnicy Bzie Dębina; 23 maja – wycieczka do źródeł Katowic, od Załęża do Granicznej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama