Nowy numer 44/2020 Archiwum

Po babsku się pobeczałam

Ligoniowe laury. Franciszek Pieczka, siostra Ewa Jędrzejak i Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne w Katowicach otrzymują statuetki 42. Śląskiej Nagrody im. Juliusza Ligonia.

Nagroda od 1963 roku wędruje do osób i instytucji szczególnie zasłużonych dla Śląska. Raz w roku, w porozumieniu z metropolitą katowickim, przyznaje ją Stowarzyszenie „Civitas Christiana”.

Wyższe Śląskie Seminarium Duchowne

Uzasadnienie: „Za 90-letnią, wierną Kościołowi i Ojczyźnie pracę formacyjno-edukacyjną wielu pokoleń śląskich duszpasterzy, którzy – rozpoznane i przyjęte w murach Seminarium – światło Ewangelii i kultury chrześcijańskiej wytrwale nieśli współczesnym sobie ludziom”. Od 90 lat młodzi mężczyźni stają przed drzwiami WSSD z dylematem: „Wejść, nie wejść...”. Jeśli przekroczą próg, zaczynają kilkuletnią drogę do kapłaństwa.

– Tam rodzi się jakiś przyszły arcybiskup. A może kardynał, może papież? I taką mam wizję proroczą: żeby wreszcie z tego seminarium wyszedł jakiś błogosławiony i święty. Ks. Jan Macha, ks. Franciszek Blachnicki? – opowiadał ks. Henryk Olszar, historyk Kościoła, wykładowca na Wydziale Teologicznym UŚ, w rozmowie z Joanną Juroszek. W ciągu 9 dekad seminarium uformowało ponad 2 tysiące księży. Od tego roku formacja do kapłaństwa trwa 7 lat. Została wydłużona przez wprowadzenie tzw. roku zerowego, propedeutycznego, który odbywa się w Brennej. To czas, kiedy kandydaci na kleryków wyrównują poziom edukacyjny z języka polskiego czy kultury, odbywają bardzo częste rozmowy z ojcem duchownym, uczestniczą w rekolekcjach i rozeznają, czy chcą nadal przygotowywać się do kapłaństwa. – Podstawowy cel seminaryjnej formacji to nawiązanie relacji z Panem Bogiem – tłumaczy ks. Marek Panek, rektor seminarium. – I tylko w tym kontekście można dalej mówić o powołaniu do kapłaństwa. Bycie księdzem nie jest celem samym w sobie.

Siostra Ewa Jędrzejak

prezes Fundacji Evangelium Vitae, boromeuszka z Wrocławia Uzasadnienie: „Za wyrażaną we wspólnocie, poprzez różnorodne dzieła, troskę o rodzinę i życie ludzkie od początku jego istnienia po naturalny kres”. Kiedy dowiedziała się o przyznanej nominacji, mocno się zdziwiła. I nie było w tym żadnej kokieterii. – Tak „po babsku” się pobeczałam – opowiadała naszym kolegom z wrocławskiego dodatku GN. – Określiłabym się raczej jako „zużyty prezes”. Dużo trudniejsze zadania wykonują ludzie pracujący ze mną w Fundacji Evangelium Vitae. To oni zasłużyli na tę nagrodę. Fundacja zajmuje się pomocą społeczną na szeroką skalę, podejmuje pracę na rzecz osób niepełnosprawnych, ochronę i promocję życia oraz zdrowia, opiekę nad rodzinami, prowadzi działalność szkoleniową. „Evangelium Vitae” uruchomiła gabinet leczenia niepłodności metodą naprotechnologii, prowadzi okno życia, poradnictwo na rzecz rodziców, warsztaty, pochówki dzieci zmarłych przed narodzeniem. Kapituła, przyznając nagrodę siostrze, doceniła sposób, w jaki uosabia ona działalność całej organizacji. – Nasz zespół dostrzegł u siostry Ewy umiejętność efektywnej pracy we wspólnocie i właściwe nią kierowanie – powiedział Piotr Sutowicz, członek kapituły.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama