Nowy numer 26/2022 Archiwum

Z habitu sypały się kule

70. rocznica Tragedii Górnośląskiej. 27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wkroczyła do Mikołowa. Kilka godzin później pijani żołnierze sowieccy BRUTALNIE zamordowali dwie salwatorianki.

Dwa miesiące przed wybuchem wojny złożyła śluby zakonne. Świadkowie jej życia wspominali, że od dziecka była bardzo cichą i nieśmiałą osobą, nawet dość zamkniętą w sobie. Nigdy jednak nie odmówiła nikomu swojego czasu i pomocy. Była też bardzo wrażliwa, kiedy widziała, że ktoś cierpi. Zwracała się wtedy do niego z niezwykłą czułością.

„Niegrzeczna” święta

Siostra Stanisława Falkus przyszła na świat w Starej Kuźni, w powiecie pszczyńskim, w 1901 roku. Na chrzcie otrzymała imię Agnieszka. Jako ośmioletnia dziewczynka cudem uniknęła gwałtu i śmierci. Kiedy pasła gęsi pod lasem, została zagadnięta przez młodego człowieka i poproszona o wskazanie drogi. Dziewczynka weszła z mężczyzną do lasu. Pracujący niedaleko ludzie usłyszeli jej rozpaczliwy krzyk i spłoszyli napastnika, który potem został ujęty przez policję. W sądzie przyznał się, że zamierzał zgwałcić i udusić dziecko. To wydarzenie mocno wstrząsnęło dziewczynką. Od tego momentu często powtarzała, że jest przekonana, że nie wyjdzie za mąż i zostanie zamordowana. Te słowa mocno irytowały jej rodziców.

Do zakonu wstąpiła w wieku 27 lat. Była bardzo wesołą kobietą, lubianą przez otoczenie. Przełożeni odkryli w niej talent organizatorski, dlatego szybko została zastępczynią matki prowincjalnej, a później przełożoną sióstr w Mikołowie. Żywy temperament nie przeszkadzał jej w głębokiej relacji z Panem Bogiem. Mówiono o niej, że jest „człowiekiem modlitwy”. Poza tym jednak często się śmiała, żartowała, opowiadała dowcipy. Miała dobry kontakt z młodzieżą. O sobie mówiła przekornie, że jest „niegrzeczną świętą”.

Salwatorianki modlą się o to, by kiedyś rozpoczął się proces beatyfikacyjny obu sióstr. – W zgromadzeniu ten kult jest obecny – opowiada s. Marta Majerczyk, przełożona prowincjalna sióstr salwatorianek. – Istnieją świadectwa już otrzymanych łask za wstawiennictwem sióstr Leopoldy i Stanisławy. Zginęły śmiercią męczeńską, wierzymy, że kiedyś dołączą do uznanych przez Kościół świętych męczenników. Kroki w tym kierunku już zostały podjęte przez zgromadzenie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama