Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Cena „wyzwolenia”

Niespełna 18-letni Ignacy Kowol wyszedł z domu z walizeczką i jedzeniem na 14 dni. Wrócił po blisko pięciu latach. Miał szczęście, żył.

Ignacy Kowol przed wojną mieszkał w Ostropie, obecnie dzielnicy Gliwic. Mieszka tam i dziś. W lutym 1945 r. przeczytał afisz informujący o tym, że ma się zgłosić do koszar wojskowych w Gliwicach na dwutygodniowe roboty. Wyszedł z domu 14 lutego 1945 r., a wrócił tuż przed Wigilią, 23 grudnia 1949 r. Prawie pięć lat spędził w okolicach Mińska, gdzie pracował przy wyrębie lasu. Dzięki materiałom przygotowanym przez Biuro Edukacji Publicznej katowickiego IPN jego losy będą mogli poznać uczniowie szkół ponadgimnazjalnych. „Tragedia w cieniu »wyzwolenia«” to kolejny już przygotowany przez nich materiał edukacyjny poświęcony powojennej historii Górnego Śląska.

Materiały nie są przeznaczone tylko dla nauczycieli historii czy WOS. Korzystać mogą z nich wszyscy, którzy chcą poznać złożoność historii Górnego Śląska. – Niemalże każdy jakąś cząstkę tego dramatu w losach własnej rodziny może odnaleźć. Wystarczy zapytać, czy dziadkowie, pradziadkowie mieli Volkslistę, jaką grupę, co się z nimi stało, czy mieli z tego powodu jakieś nieprzyjemności – wyjaśnia dr hab. Adam Dziurok, jeden z autorów teki edukacyjnej. Młodzi poznają trzy główne aspekty tragedii z 1945 r. Jak wymienia A. Dziurok, należały do nich: dramat związany z wkroczeniem Armii Czerwonej, zabójstwa, gwałty, mordy na skalę masową; późniejsze działania Sowietów w wymiarze deportacji Górnoślązaków do ZSRR oraz funkcjonowanie obozów pracy na Górnym Śląsku w okresie jeszcze trwającej wojny i tuż po niej. W tym czasie na terenie Górnego Śląska Sowieci zabili co najmniej kilka tysięcy cywili, w obozach w Świętochłowicach i Mysłowicach zginęło ponad 4 tys. osób, do tego doliczyć trzeba ofiary obozu w Łambinowicach i innych obozów na terenie Górnego Śląska. – W wielu przypadkach pomagały Sowietom polskie władze komunistyczne – przypomina A. Dziurok.

O największej tragedii, czyli deportacji Górnoślązaków do ZSRR, głównie z terenów przed wojną należących do Trzeciej Rzeszy, czyli z Zabrza, Bytomia i Gliwic oraz okolic, opowiada dr Dariusz Węgrzyn. IPN od kilku lat zajmuje się tworzeniem bazy Górnoślązaków deportowanych do Związku Sowieckiego. Obecnie liczy ona 30 tys. nazwisk. D. Węgrzyn zakłada, że łącznie będzie ich ok. 45 tys. Tworząc bazę, pracownicy IPN wykorzystują materiały polskie, niemieckie i rosyjskie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama