Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Anioł odzyskał skrzydło

Zniszczony w pożarze kościół w Orzeszu-Jaśkowicach jest już odbudowany. Wraz z odnowionym ołtarzem poświęcił go 17 stycznia Bp Marek Szkudło.

Nocy 14 stycznia 2013 roku mieszkańcy Jaśkowic nie zapomną. Ogień pojawił się na dachu kościoła od strony zakrystii około 21.30. Choć straż przyjechała szybko, płomienie w ciągu zaledwie 10 minut rozpełzły się po całym dachu. Zwłaszcza że na drodze znalazły małą wieżyczkę, a później dużą wieżę, które zadziałały jak kominy. Ksiądz Ambroży Siemianowski, proboszcz, wbiegł do płonącego budynku i wyniósł na rękach pozostającą tam żywą Osobę – Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Wnętrze było już wtedy rozświetlone poświatą przez lufciki, z płomieni buszujących wyżej, nad stropem.

Nadbiegli też mieszkańcy i rzucili się do ratowania wyposażenia kościoła: ocalili ornaty i kielichy, księgi liturgiczne, figury, krzyż, a nawet chrzcielnicę. Aluminiowa drabina, która stała we wnętrzu wieży, wygięła się od gorąca jak banan, więc strażacy wspięli się na wieżę po własnych drabinach. Z narażeniem życia lali stamtąd wodę na szalejące płomienie. Uratowali wieżę, która została tylko osmalona.

Rozszczelniony komin

Dziś już wiadomo, że przyczyną pożaru było rozszczelnienie komina. – Biegły powiedział nam, że iskierka może drążyć w balu drewna nawet do dwóch tygodni, aż przyjdzie jakaś zmiana ciśnienia, wiatr – i nieszczęście gotowe – mówi ks. Ambroży Siemianowski. – Teraz komin jest nowy, przesunięty z kościoła do przylegających salek i zbudowany w nowoczesnej technologii – dodaje. Nowy dach kościół św. Jana Chrzciciela zyskał już wiosną pierwszego roku po pożarze. Nastawa ołtarzowa musiała trafić do renowacji, bo pożar nadpalił część jej ramy. Spadające ze stropu nadpalone belki ubiły też wtedy skrzydło jednemu z aniołów, który ze skrzyżowanymi na piersiach rękami trwa ponad ołtarzem w adoracji Jezusa.

Odnowiony ołtarz ma inną kolorystykę niż ta, jaką nadało mu malowanie sprzed 30 lat. Wtedy dominowały kolory niebieski, szary i kremowy. Teraz barwy są bardziej urozmaicone. – W rzeźbach na ołtarzu można zauważyć więcej szczegółów – uważa ks. Ambroży. W kościele są też nowa posadzka i nowe ławki, odnowiona została wieża. Trwa jeszcze renowacja organów, które zostały uszkodzone przez wodę w czasie gaszenia pożaru.

Ale mama wie?

Ksiądz Ambroży ciężko ten pożar przeżył. Zapamiętał jednak wydarzenie, które dzień po pożarze było dla niego jak światełko w tunelu i niespodziewany zastrzyk sił. Po Mszy św., której w kaplicy obok uszkodzonego kościoła przewodniczył abp Wiktor Skworc, na probostwie rozległ się dzwonek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama