Prezydenci Gliwic, Zabrza, Bytomia i Rudy Śląskiej spotkali się ponownie z marszałkiem województwa śląskiego Wojciechem Saługą. Samorządowcy ostatecznie zaakceptowali treść pisma, które zostanie przesłane do premier Ewy Kopacz. Dokument zawiera propozycje do przygotowywanego rządowego programu pomocowego dla Śląska.
- Odnosimy się do postulatów rządowych dotyczących zmian w specjalnych strefach ekonomicznych - powiedział prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz - Chcemy, by to narzędzie mogło być efektywnie wykorzystane w przypadku likwidacji części majątku kopalń, bo nie mówimy tu o likwidacji całych zakładów.
Jakie konkretne propozycje zostały skierowane do rządu? - Postulujemy wydłużenie czasu życia tych stref, większą intensywność pomocy, łatwiejszą procedurę przekazywania terenów do tychże stref, inny sposób wprowadzania ulg, z których mogliby skorzystać inwestorzy, oraz przeniesienie terenów zbędnych w kopalniach do miast, które zechcą te obszary wziąć w celu szybszej i łatwiejszej ich aktywizacj.
Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik, na pytanie, czy samorządowcy nadal uważają, że likwidacja kopalń nie może mieć miejsca, odpowiedziała: - Nasze stanowisko jest jasne: mówimy o restrukturyzacji, nie o likwidacji. Do restrukturyzacji Śląsk przygotowuje się od dawna. Dlatego też udało nam się w tak krótkim czasie opracować ten dokument. Chcielibyśmy, aby nasze postulaty były wzięte pod uwagę w momencie, gdy rząd będzie przygotowywał program dla Śląska. Mówimy o głębokiej, ale pozytywnej restrukturyzacji, nastawionej na rozwój regionu. Apelujemy, żeby rząd zaprosił samorządowców do tworzenia tego programu. Jest bardzo ważne, żeby program dla Śląska współtworzyli ludzie, którzy tu żyją i wypowiadają się w imieniu społeczności lokalnej.
Prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic dodała, że prezydenci chcą zmian nie tylko dla swoich miast, ale dla całego Śląska i dla całego górnictwa. - Nie chcemy, żeby były rozpatrywane problemy tylko jednej spółki.
Damian Bartyla, prezydent Bytomia, postulował wprowadzenie ulg systemów wsparcia dla prywatnych przedsiębiorców, szczególnie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Na pytanie, czy zaskoczyło go pospolite ruszenie, do którego doszło w środę w Bytomiu (w proteście przeciwko rządowym planom likwidacji kopalń wzięło udział ponad 10 tys. osób), odpowiedział, że to tylko pokazuje skalę determinacji mieszkańców, którzy walczą o miejsca pracy. - Groźba likwidacji kopalni jest problemem nie tylko górników i ich rodzin, ale całej społeczności miejskiej - ocenił. - Bytom boryka się z wieloma problemami. Do największych należy bezrobocie. Likwidacja kopalni - największego pracodawcy w mieście, który generuje największe wpływy do budżetu miasta - byłaby fatalna w skutkach w wymiarze gospodarczym i społecznym.
D. Bartyla podkreślił, że samorządowcy zdają sobie sprawę, iż potrzebna jest restrukturyzacja kopalni, i pracują nad nią od dłuższego czasu. - Jest przygotowany plan naprawczy, który zakłada wygaszenie „Ruchu Centrum”. Wtedy cała działalność górnicza skoncentrowana byłaby wokół „Ruchu Bobrek”. Mamy takie opracowanie, które wykazuje, że ta kopalnia jest rentowna i może dać sobie radę w warunkach gospodarki rynkowej.








