Nowy numer 42/2020 Archiwum

Misja Ukraina

Samochody terenowe, a w nich: odzież termiczna, peleryny wojskowe, paramedyki, koce termiczne, żywność wyruszyły 11 września z placu Sejmu Śląskiego w Katowicach. Najpierw dotarły pod Lwów, później do Kijowa, a potem dalej na wschód Ukrainy.

Blisko 120 tys. zł, ponad 20 wolontariuszy i 8 samochodów terenowych dla Gwardii Narodowej to odpowiedź na akcję Stowarzyszenia Pokolenie „Jestem Polakiem, pomagam Ukrainie”. Polacy pomagają nie tylko walczącym, ale także ludności cywilnej. – Będziemy w obozach dla uchodźców w okolicach Ługańska, gdzie przekażemy konkretne dary. Mamy do podziału między żołnierzy a ludność cywilną 350 kompletów termicznej odzieży, 600 peleryn wojskowych, 500 kompletów dresów, komputery, które przekażemy świetlicy dla uchodźców.

Mamy też paramedyki, środki ratujące życie, typu celox. Wieziemy koce termiczne, opaski uciskowe oraz odpowiedź na konkretnie określone potrzeby polskich dzieci mieszkających w okolicach Lwowa. Dla nich kupowane były zeszyty, książki, gry – tłumaczył Przemysław Miśkiewicz kierujący Stowarzyszeniem Pokolenie. Polacy pomagają głównie dzieciom, których rodzice zginęli w wojnie na Wschodzie. – Wierzę, że przy pomocy waszej i całego świata sytuacja na Ukrainie się zmieni. Ukraińcy bardzo mocno doceniają pomoc Polski. Zaczęła się ona już od samego początku, na Majdanie – mówił w dzień wyjazdu z Katowic Andriej Gabrow, wiceszef Samoobrony Majdanu, obecnie bardzo mocno zaangażowany w pomoc na wschodzie kraju. Konwój najpierw udał się w okolice Lwowa, gdzie nasi zostawili część darów. Później kierował się do Kijowa. Tam na placu Michajłowskim odbyło się oficjalne przywitanie, pobłogosławienie samochodów przez księży różnych wyznań i przekazanie aut oraz darów batalionom walczącym na Wschodzie.

Następnie Polacy ruszyli na wschód Ukrainy. Do kraju Polacy wrócą 17 września (dzień przed tym, kiedy ukaże się ten numer „Gościa Katowickiego”). Na Ukrainę, poza Miśkiewiczem i Gabrowem, pojechało ponad 20 wolontariuszy. Byli wśród nich m.in. lekarz Jacek Dudkiewicz, ratownicy medyczni, członkowie Pokolenia i dziennikarze, w tym fotoreporter „Gościa” Romek Koszowski. – Sytuacja na Ukrainie jest bardzo podobna do tej, która miała miejsce w Polsce w ’81, ’82 roku. Ukraińcy ze względu na więzy krwi, mowę, kulturę są dla nas bliskim narodem. Mam tam także wielu znajomych i przyjaciół – to dodatkowy bodziec, który mobilizuje mnie do pomocy – wyjaśniał Jarosław Podwański, jeden z wolontariuszy, członek „Klubu Ukraińskiego” w Krakowie, organizujący pomoc Ukraińcom razem z Pokoleniem oraz niezależnie od katowickiej organizacji.

Przed wyjazdem wolontariuszy i ich pojazdy pobłogosławił ks. Stanisław Puchała. Akcję wspierają Fundacja Strzelecka oraz Fundacja Niepodległości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama