Nowy numer 2/2021 Archiwum

Już u Mamy

Do Częstochowy dotarła Tyska Pielgrzymka. Szła równym krokiem cztery dni.

W sobotę, ostatni dzień marszu, wyruszyli bladym świtem z Rudnika Małego. Po drodze mijali m.in. Starczę, Nieradę, Brzeziny. Po południu pielgrzymi przekroczyli bramy Jasnej Góry i z radością stanęli przed cudownym obrazem Czarnej Madonny. - Jesteśmy szczęśliwe, że Pan Jezus podarował nam ten czas trudu, modlitwy i oderwania się od codziennych spraw - mówią panie Walentyna i Alina. - Naprawdę trzeba Go uwielbiać, bo On nigdy nie zawodzi.

Wieczorem w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej odbyło się nocne czuwanie, a o północy Msza św. Jutro pielgrzymi wrócą autokarami do Tychów.

Była to 32. piesza pielgrzymka z Tychów do Częstochowy. Najmłodsi jej uczestnicy mają zaledwie kilka miesięcy, najstarsi ponad 70 lat. Opiekę duchową nad pielgrzymami roztoczył ks. Stefan Nowok, proboszcz parafii św. Jadwigi w Tychach.

Wiele osób maszerowało na Jasną Górę po raz pierwszy. Do nowicjuszy należy Aleksandra Szpura. Mówi, że chociaż zawsze chciała pójść na pielgrzymkę, powstrzymywały ją obowiązki matki małych dzieci. - Teraz już synowie na tyle podrośli, że mogli zostać z tatą i babcią, a ja wyruszyłam do Częstochowy, przede wszystkim, by podziękować Bogu za ogrom łask - opowiada. - Na trasie ci, którzy idą po raz pierwszy, tak jak ja, otrzymali wiele pomocy i życzliwości od osób, które kolejny raz pielgrzymują. Dużo pielgrzymów podchodziło, pytało, jak się czujemy, czy mam nocleg, czy nie trzeba jakoś nam pomóc. Panowała serdeczna atmosfera. Jestem im bardzo wdzięczna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama