Nowy numer 3/2021 Archiwum

Po to, byśmy wierzyli

O cudowności Pana Boga i nowym życiu z Floribeth Morą Díaz, uzdrowioną za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II, rozmawia Joanna Juroszek.

Joanna Juroszek: Mówi Pani o Bożym miłosierdziu, o wielkości Boga. Czy poznała ją Pani w momencie, kiedy została cudownie uzdrowiona, czy także wcześniej czuła Bożą obecność, Jego codzienną pomoc?

Floribeth Mora Díaz: Zawsze żyłam w przeczuciu Bożej obecności, widziałam, czułam Jego wielkość. Każdy dzień naszego życia jest wielkim cudem.

Dlaczego więc jedne prośby zostają wysłuchane, a inne nie? Od czego to zależy?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Tylko Pan Bóg zna odpowiedź. Myślę, że dzieje się tak po to, abyśmy uwierzyli. Jednego tylko Łazarza wskrzesił Pan Jezus, a przecież także wielu innych tego potrzebowało.

Nawiązując do Łazarza, w 2011 r. dostała Pani nowe życie. Czy to nowe życie jest mocniej przeżywane w Bożej obecności?

Oczywiście. Dlatego mówię o tym i dzielę się moim świadectwem, kiedy tylko mogę. Wtedy, gdy ktoś tego potrzebuje albo mnie zaprasza.

Polacy bardzo cieszą się z Pani wizyty. Odwiedza Pani kraj Jana Pawła II. Czy patrząc na Polskę, lepiej poznaje Pani samego papieża? Czy jesteśmy jakoś do niego podobni?

Rzeczywiście Polacy wydają się bardzo wierni Bogu i przyjaźni. Dostrzegam w nich to, że wielką czcią i miłością obdarzają Boga.

Wracając do cudownego uzdrowienia, skąd pomysł, by modlić się właśnie za wstawiennictwem Jana Pawła II? Wiem, że ma Pani też duże nabożeństwo do Matki Bożej. Jak to się stało, że właśnie papieżowi zawierzyła Pani swoją chorobę?

(śmiech) Zawsze zadają mi to pytanie i zawsze się uśmiecham. Od 1983 r. [od pielgrzymki papieża na Kostarykę – przyp. aut.] zidentyfikowałam się właśnie z Janem Pawłem II. Widziałam go jako człowieka zupełnie innego niż współczesny świat. Takiego go zapamięta- łam, do takiego przylgnęłam i ta moja cześć do niego trwa od tego czasu.

Kilka słów o Floribeth

Floribeth Mora Díaz (ur. 1963 r.) jest żoną i matką 4 dzieci, pochodzi z Kostaryki. W 2011 r., niecały miesiąc przed beatyfikacją Jana Pawła II, odkryto w jej mózgu bardzo niebezpiecznego, nieoperacyjnego tętniaka, który częściowo uległ już pęknięciu. Lekarze w Ameryce Południowej wysłali Floribeth do domu, dając jej miesiąc życia. W intencji uzdrowienia cały czas modlili się jej bliscy, chora powierzyła także swoje zdrowie wstawiennictwu papieża. W dniu jego beatyfikacji, po obejrzeniu transmisji, usłyszała: „Podnieś się, nie lękaj się!”. Została całkowicie uleczona. Jej przypadek jest niewytłumaczalny z medycznego punktu widzenia. Cudowne uzdrowienie za wstawiennictwem naszego papieża przez Kongregację ds. Świętych zostało zatwierdzone jako cud służący w procesie kanonizacji Jana Pawła II. Od początku maja do połowy czerwca Floribeth Mora Díaz przebywa w Polsce, gdzie poznaje kraj „swojego papieża” oraz dzieli się świadectwem uzdrowienia. 25 maja odwiedziła parafię Matki Bożej Królowej Apostołów w Rybniku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama