Nowy numer 3/2021 Archiwum

Rybnik pełen ciemnych typów

Obcokrajowcy podchodzili do przechodniów i ewangelizowali ich.

Ze sceny płynął porywający śpiew uwielbienia Boga, a w różnych miejscach rynku ludzie grupkami modlili się wstawienniczo nad każdym, kto tego chciał. Po pomoc podchodziło wielu ludzi i pomoc nadchodziła. W sobotę 24 maja odbyła się ewangelizacja Rybnika. Wśród ewangelizujących byli mnisi w nieznanych w Polsce niebieskich habitach. To siostry, bracia i świeccy ze Wspólnoty Tiberiada, która działa w Belgii, na Litwie i w Kongu.

Do Rybnika przyjechali bez pieniędzy. Mieli tylko bilety lotnicze do Krakowa lub do Warszawy. Stamtąd dojechali autostopem. – My zawsze podróżujemy autostopem, bo nie mamy pieniędzy, zdajemy się tylko na Boga – mówił nam brat François, Belg. – Jechaliśmy kiedyś stopem z Litwy do Włoch bez pieniędzy, ale zapytaliśmy przełożonego, czy możemy choć kilka kanapek wziąć na drogę. Powiedział: „Dobrze, weźcie”. Okazało się, że pierwszy kierowca, który się zatrzymał, był sprzedawcą kanapek i dał nam bardzo dużo chleba... Nie zaufaliśmy tak do końca, tworzymy sobie codziennie zabezpieczenia, a tymczasem Bóg chce, żebyśmy Mu zaufali całkowicie. Z młodymi po polsku rozmawiała czarnoskóra s. Anna Frida z Tanzanii. Byli też amerykańscy księża z Towarzystwa Ciemnych Typów, założonego przez bł. Piera Giorgia Frassatiego, patrona ewangelizacji Rybnika. Przed godz. 15 zaczęło padać. Bracia z Tiberiady wyszli wtedy przed probostwo, w którym ich goszczono, wznieśli ręce w górę i zaczęli modlić się o dobrą pogodę. A wtedy znów wyszło słońce. Lunęło dopiero na sam koniec, gdy ze sceny padło: „No, to teraz idziemy do bazyliki”. To było oberwanie chmury. A jednak pod koniec tego marszu nad Rybnikiem pojawiło się rzadkie zjawisko – potrójna tęcza. Prawdziwa, a nie jej marna imitacja z plastikowych kwiatów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama