Nowy numer 3/2021 Archiwum

Miesiąc życia

W 2011 r. lekarze dawali jej 30 dni życia. Od tego czasu minęły już 3 lata. Floribeth Mora Díaz żyje i codziennie opowiada o wielkości Boga.

Floribeth Mora Díaz z Kostaryki (ur. 1963 r.), prawnik, żona i matka 4 dzieci, znana jest na niemalże całym świecie. Od maja uzdrowiona za wstawiennictwem świętego Jana Pawła II poznaje Polskę, gdzie po raz kolejny opowiada swoją niezwykłą historię.

W niedzielę jej świadectwa podczas Mszy św. wysłuchali wierni w parafii Matki Bożej Królowej Apostołów w Rybniku. Floribeth zaczęła po polsku: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Jej pobyt na Śląsku zbiegł się z odpustem parafialnym, z tego też względu z obecnymi w kościele podzieliła się także swoim nabożeństwem do Maryi.

Floribeth Mora Díaz zachorowała w kwietniu 2011 r., niecały miesiąc przez beatyfikacją Jana Pawła II. Zabolała ją głowa, po dokładnych badaniach okazało się, że ma w mózgu bardzo niebezpiecznego tętniaka. Usłyszała diagnozę: pęknięcie tętniaka tętnicy środkowej mózgu. Lekarze nie dawali jej nadziei, a ze względu na ogromne ryzyko śmierci nie podjęli się także operacji. – Wysłali mnie do domu, dając mi miesiąc życia – mówiła Floribeth.

– Wszystko zmieniło się 1 maja 2011 r. po tym, jak mogłam w telewizji oglądać relację z beatyfikacji papieża – dodaje nieco później. Msza beatyfikacyjna na Placu św. Piotra odbywała się o godz. 10 rano. Wtedy na Kostaryce była 2 w nocy, więc kobieta gorąco modliła się do Boga, aby nie zasnęła w czasie transmisji. Udało się. Po zakończeniu Eucharystii chora zasnęła i przebudziła się ok. 9 rano. – Nad telewizorem w pokoju miałam gazetę, w której było zdjęcie Jana Pawła II z dnia jego wyboru na Stolicę Piotrową. Wtedy usłyszałam: „Podnieś się, nie lękaj się!”. Zobaczyłam, jak ręce papieża unosiły się do góry, podniosłam się, zaczęłam chodzić – dzieliła się ze Ślązakami. Kobieta poszła do kuchni, gdzie siedział jej mąż, i zdumiony zapytał: „Co tu robisz?”.

– Od tego dnia czuję się bardzo dobrze. Musiałam kilka miesięcy czekać na kolejne badanie, które potwierdziło to, co już wiedziałam: mianowicie, że jestem zdrowa. Zdjęcia nie pokazywały żadnego uszczerbku na mózgu. Lekarze byli zaskoczeni również tym, że fizycznie ciało nie objawiało żadnych dolegliwości – tłumaczyła uzdrowiona.

Floribeth Mora Díaz postanowiła napisać świadectwo i wysłać je do Watykanu. Chciała, aby świat dowiedział się o wielkości Boga. Nie przypuszczała jednak, że to właśnie jej przypadek zatwierdzi Kongregacja ds. Świętych jako cud potrzebny do kanonizacji błogosławionego Jana Pawła II. Watykan poprosił ją o ponowne badania na Kostaryce, następnie kobietę badali lekarze w rzymskiej klinice Gemelli. Kiedy wszystkie badania wykazały całkowite uleczenie, członkowie komisji przybyli na Kostarykę. Tam przeprowadzili wywiad z lekarzami, rodziną, sąsiadami. W grudniu 2012 r. ten etap został zamknięty. W lipcu 2013 r. papież Franciszek ogłosił zatwierdzenie cudu i datę kanonizacji papieży. – Tego samego dnia pozwolono mi przedstawić się światu – mówiła Floribeth.

– Wtedy tysiące dziennikarzy zaczęło przyjeżdżać do Kostaryki. Przede wszystkim szukali sensacji, a ja chciałam ten czas wykorzystać, żeby mówić światu o wielkości, potędze Boga. Opowieść o wielkim miłosierdziu Bożym, o wierze, nadziei, jakie dotyczą każdego z nas, jest najważniejsza – przekonywała.

Zgromadzonych w kościele zachęcała do wsłuchiwania się w słowo Boże i zaufania Bożej miłości. Za Janem Pawłem II powtarzała: „Nie bójcie się otworzyć drzwi waszych serc Chrystusowi”. Otwierając serca Chrystusowi, zawsze będziecie mogli widzieć miłosierdzie Boże, które dokonuje się w waszym życiu.

Na koniec swojego świadectwa Floribeth Mora Díaz wraz z obecnym na Mszy mężem, Edwinem Antonio Arce Abarką oraz wiernymi modliła się w intencjach osób zgromadzonych na Mszy.

Więcej w „Gościu Katowickim” (22/2014).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama