Nowy numer 24/2021 Archiwum

Matko święta, jestem księdzem!

– Każdy z was to dar dla całego Kościoła. Dar zobowiązujący – powiedział abp Wiktor Skworc do diakonów przyjmujących święcenia prezbiteratu.

Metropolita udzielił święceń 18 absolwentom WŚSD (ich sylwetki prezentujemy na ss. IV–V). – Skoro zostaliście wymodleni, wyproszeni, starajcie się odpowiadać na potrzeby Kościoła, tego, który jest w Katowicach, na ziemi górnośląskiej, ale i tego, który sięga dziś aż na krańce świata – mówił podczas homilii abp Skworc. Przypomniał słowa papieża Franciszka przestrzegającego powołanych, aby nie stawali się kontrolerami wiary zawłaszczającymi Boga dla siebie, którzy do siedmiu sakramentów dodają ósmy: „duszpasterską komorę celną”. – Często staje się nią parafialna kancelaria, która – zamiast być miejscem doświadczania duszpasterskiego dialogu – staje się miejscem swoistej kontroli, a nie świadectwa – zaznaczył abp Skworc.

Wśród innych zagrożeń czyhających na kapłanów wymienił próżność. Przytoczył słowa papieża Franciszka, który mówił, że próżny kapłan zachowuje się jak motyl. Choć jest piękny i kolorowy, jednak unosi się w próżni. – Ojciec święty zauważył, że ksiądz, który oddala się od Chrystusa, musi to jakoś zrekompensować, musi tę próżnię, w której się unosi, czymś wypełnić, musi kimś innym wypełnić swe serce i czymś innym uspokoić sumienie. Stąd biorą się nieraz kapłani wiary małej, skoncentrowani na sobie celebryci zapominający, kim są i do czego się zobowiązali w Kościele i przed Kościołem. Próżność kapłańska zawsze owocuje niewiernością – przestrzegał metropolita katowicki. Zwrócił się do diakonów przyjmujących święcenia prezbiteratu, aby nie pozwolili w swoim kapłańskim życiu, by cokolwiek lub ktokolwiek oddalił ich od miłości Chrystusa. – Być zawsze blisko Niego. Każdego dnia, kiedy otwieracie oczy, wstajecie do medytacji i modlitwy i do pracy duszpasterskiej. Kiedy oddajecie się rozmaitym posługom i kiedy odpoczywacie – zawsze bądźcie blisko Niego! Czuwajcie nad tą delikatną więzią, abyście zawsze mogli godnie, z czystym sumieniem, sprawować największe tajemnice, głosić owocnie słowo i spalać się w służbie jako ludzie, mężczyźni i kapłani – apelował abp Skworc. Jako przykład postawił im dobrego pasterza z Ewangelii, który nie wahał się zostawić 99 owiec, by poszukiwać jednej zagubionej. – Przestrzenią tej wyprawy niech będzie codzienna modlitwa za tobie powierzonych! Niech troska o każdą duszę ludzką pochłania was bez reszty, a będziecie szczęśliwymi i dobrymi księżmi – mówił metropolita. Dodał, że powszedniością w życiu kapłana jest dawanie siebie za życie świata i człowieka. – Dawanie każdego dnia, w każdej chwili, w kropli potu, w utrudzeniu, zmęczeniu, znużeniu, a nawet wyczerpaniu w apostolskiej posłudze. W tym się manifestuje fundamentalna kapłańska uczciwość wobec Boga, którego czujemy się sługami, i fundament naszej wiarygodności – zaznaczył abp Skworc.

Na początku Mszy św. metropolita szczególnie gorąco powitał rodziców kandydatów do święceń prezbiteratu. Podziękował im za przygotowanie synów do przyjęcia powołania do wyłącznej służby Chrystusowi. W uroczystości wzięli udział goście z zagranicy – rektor i klerycy ze szwajcarskiego seminarium duchownego w Lugano. Byli także bliscy, przyjaciele i znajomi neoprezbiterów. Ks. Krzysztof Bednarek podczas święceń najbardziej przeżył moment leżenia krzyżem podczas Litanii do Wszystkich Świętych. – To znak totalnego oddania się Panu Bogu – mówi neoprezbiter. – Gdy stanąłem przy mszale, przyszło olśnienie, że ja to mogę robić – w moich rękach teraz Pan Jezus staje się tutaj obecny. Gdy podnosiłem Ciało Chrystusa, myślałem, jak to jest możliwe – dzieli się przeżyciami z Mszy prymicyjnej w kościele św. Stanisława w Żorach. – Przed rozpoczęciem święceń byłem trochę zestresowany, aż do chwili, gdy ks. rektor przedstawiał nas arcybiskupowi – powiedział neoprezbiter Karol Lubowiecki z Tychów. Potem odczuwał wielki pokój w sercu. – Wieczorem, gdy emocje opadły, zastanawiałem się, czy to jest prawda, że jestem księdzem. Nie czułem się jakoś inaczej, ale powtarzałem sobie: „Matko święta! Jestem księdzem!” – opowiada ks. Karol. Podczas Mszy prymicyjnej w rodzinnej parafii pw. bł. Karoliny najbardziej przeżył moment Przeistoczenia. – Gdy trzymałem Ciało Pana Jezusa u góry, uświadomiłem sobie, że przed chwilą powiedziałem: „To jest Ciało moje” i Pan Bóg posłużył się moimi rękami – dodaje neoprezbiter.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama