Nowy numer 24/2021 Archiwum

Co Katowice dały Ameryce?

Polacy na uczelniach w USA. Na Harvard co roku aplikacje składa ponad 30 tys. osób. W 2010 r. na najlepszą uczelnię świata dokumenty złożył Adam Ziemba z Katowic. Złożył i się dostał. W maju otrzymał dyplom bakałarza amerykańskiego uniwersytetu.

Na początek humor z „harvardzkich zeszytów”. Student do studenta: „Nie mogę dziś pójść na spotkanie z prezydentem Argentyny, bo mam do zrobienia zadanie domowe”. Na uczelnię z gościnnymi wykładami przyjeżdżają prezydenci, ambasadorowie czy szejkowie różnych krajów, od spotkań z nimi ważniejsza jest jednak nauka. – Na zajęcia trzeba być zawsze przygotowanym – tłumaczy Adam Ziemba. To absorbuje ogromną część życia studenckiego.

W drugiej kolejności wymienia zajęcia typu: organizacja konferencji, zaangażowanie w różne grupy akademickie czy wolontariat. Trzecie miejsce na podium zajmuje życie towarzyskie. – Tworzy się taki trójkąt: akademia, życie społeczne i sen. Trzeba wybrać dwie rzeczy z trzech. Zazwyczaj rezygnuje się ze spania – wyjaśnia Adam, chwilę później dodając, że czasem udaje się znaleźć balans. – Ja znalazłem go na trzecim roku, zacząłem wtedy spać po 8 godzin. Wcześniej zdarzały się całkowicie nieprzespane noce albo takie, kiedy spałem po 3–4 godziny – wyznaje.

Zaczęło się w katolickim gimnazjum

Proces rekrutacji w USA wygląda całkowicie inaczej niż w Polsce. Z tego też względu Adam o studiach zaczął myśleć już w III klasie gimnazjum. – To jest okres, kiedy kandydaci zaczynają przygotowywać swoje dokumenty (aktywność pozalekcyjna, oceny, listy rekomendacyjne) i rozpoczynają naukę do egzaminów – wyjaśnia. Zaraz potem przyznaje, że od początku był mocno zmotywowany. Wsparcie dostawał od rodziców, duże znaczenie miała też edukacja w katolickim Gimnazjum i Liceum im. bł. ks. Emila Szramka w Katowicach.

Wspominając lata szkolne, Adam stwierdza, że uczący go nauczyciele lekcje prowadzili w bardzo ciekawy sposób i motywowali uczniów, by podążali za swoimi marzeniami. Szkoła oferowała mu także udział w wymianach czy projektach międzynarodowych. Adam był na wymianach w Niemczech, Belgii, na konferencjach w Szkocji oraz Dubaju. Choć niektórym trudno w to uwierzyć, kiedy 8 lat temu Adam zaczynał swoją przygodę z Ameryką, zasoby internetowe w Polsce nie były tak obszerne jak dzisiaj. – Szukałem informacji wszędzie, gdzie mogłem: na stronach uczelni, forach w języku polskim, angielskim. Dzwoniłem do osób, które dostały się na uniwersytety w USA i dzięki temu dowiedziałem się, jak wygląda proces rekrutacyjny i studiowanie.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama