Nowy numer 39/2020 Archiwum

Twarz miasta

W rytmie jednej melodii pląsają lekarze, wykładowcy i dyrektorzy banków.

Jak to jest, że w czasach internetu dzieci i młodzież też chcą jeszcze tańczyć? – Mamy dobrych patronów – mówi wesoło Barbara Bańska, kierownik Zespołu Pieśni i Tańca „Tysiąclatki”. – Jednym z nich jest o. Pio. Ratował nas w bardzo wielu sytuacjach. Przypinam mu w gabinecie do dużego zdjęcia „biedronki” za każdą wspólną akcję. Pani kierownik podkreśla, że początki były trudne. Nawet mówiono o nich: „Wy tam do Honolulu pojedziecie, a nie do Ameryki”.

Jednak po wizycie u Jana Pawła II na początku lat 90. XX w. otworzyły się możliwości i zaraz wyjechali do Stanów. – Od tego momentu co roku wyjeżdżamy za granicę. Mam taką tezę, że dopóki robimy coś dla innych, sami wiele dostajemy – zaznacza B. Bańska. Od 1971 r. działali jako Harcerska Drużyna Artystyczna „Violinki” przy SP nr 66 w Katowicach. W roku szkolnym 1973/1974 drużyna przekształciła się w Zespół Pieśni i Tańca „Tysiąclatki”. – Dlatego świętujemy przynajmniej do połowy 2014 roku – mówi kierownik zespołu. Pierwszy koncert jubileuszowy odbył się w ubiegłym roku w Teatrze Śląskim w Katowicach, ostatni – w połowie stycznia w Chorzowskim Centrum Kultury. Kolejny planowany jest wiosną, również w Chorzowie. – Mamy bardzo wielu przyjaciół zespołu, którzy chcą po raz wtóry uczestniczyć w naszym święcie – wyjaśnia pani kierownik.

Grupa „oldbojów” – jak ich nazywa – jest gotowa zawsze na wezwanie i występuje podczas każdego jubileuszu. Tworzą ją doktorzy, pracownicy uniwersytetów, lekarze i dyrektorzy banków. – Dla mnie największą radością jest to, że się nie wstydzą – podkreśla B. Bańska. Cieszy ją, że absolwenci „Tysiąclatek” mają dobre wspomnienia z dawnych czasów. – Naszym celem nie było tylko artystyczne umilanie czasu seniorom i społeczności lokalnej. Wykonywaliśmy szereg prac jako zespół na terenie osiedla. Dostaliśmy nawet tytuł jego współgospodarza – wspomina początki zespołu. Włączały się do niego przede wszystkim dzieci uzdolnione artystycznie, bo wspólne spędzanie czasu pozwalało im się dalej rozwijać. Na początku były mundurki harcerskie i czyszczenie butów pastą do... zębów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama