Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Nie zaśpijcie jak Francuzi!

We Francji w 2010 r. co tydzień mówiono w mediach o domniemanej pedofilii w Kościele. Tak jak dzisiaj w Polsce. Po co? Żeby odebrać Kościołowi głos przed prawnym wprowadzeniem „małżeństw” jednopłciowych.

Mówił o tym w Rybniku-Chwałowicach Bertrand Bisch, Francuz zamieszkały w Polsce, ojciec 4 córek i dyrektor dużej francuskiej firmy w Cieszynie. Jego wykład w kościele św. Teresy dotyczył ideologii gender. A to dlatego, że właśnie w Chwałowicach próbowano ostatnio wprowadzić elementy gender do przedszkola realizującego współfinansowany przez UE projekt „Szczęśliwa 15”. Dzięki protestowi 6 rodziców, którzy zorientowali się, jakimi treściami są karmione ich 4-letnie dzieci, miasto wprowadziło korekty w programie.


Czytajcie gazety!


B. Bisch mówił też, że wprowadzanie gender do przedszkoli i szkół we Francji było etapem większego planu zmiany społeczeństwa. Cytował dokumenty, które przyznają to wprost. Francuzi obudzili się dopiero, kiedy w 2013 roku wprowadzono w ich kraju „małżeństwa” jednopłciowe. Wtedy jednak na protesty było już za późno. Prezydent François Hollande zlekceważył największe demonstracje w historii Francji. Czas na powstrzymanie szaleństwa przebudowy społeczeństwa był wcześniej, na tym etapie, na którym dzisiaj jest Polska.


Na wykładzie w Chwałowicach była mowa o ideologii gender, która mówi o względności płci i próbuje rozmyć męską i żeńską tożsamość. Ale też o pozostałych elementach planu zmiany społeczeństwa. Niektóre z nich brzmią już dla Polaków dziwnie znajomo. – W 2010 r. we Francji co tydzień w mediach była afera o pedofilii w Kościele. Po tym praniu mózgów już sam się zacząłem zastanawiać, czy moim dzieciom na katechezie grozi jakaś krzywda. To samo dzieje się w Polsce teraz – ostrzegł B. Bisch.


Francuz z Cieszyna wyjaśniał, że w trąbieniu o domniemanej pedofilii w Kościele we Francji chodziło o wzbudzenie nieufności wobec księży. Dzisiaj jednak już wiadomo, że cel tej operacji był zupełnie inny – obezwładnić Kościół i pozbawić go głosu przed zaplanowanym wprowadzeniem gender do szkół i – w kolejnym kroku – właśnie „małżeństw” homoseksualnych do francuskiego prawa.
Teraz w Polsce jest dokładnie, dosłownie to samo, co stało się 4 lata temu we Francji. Chodzi o to, żeby zdyskredytować nasz święty Kościół. Żebyśmy myśleli, że jeśli ksiądz zabiera głos, to chce ukryć własny problem pedofilski. I że w ogóle nie ma prawa do głosu. Czytajcie gazety! To się dzieje w Polsce teraz. „Idziemy, zniszczymy tych pedofili w sutannach” – czytam na forach. Nienawiść do Kościoła, do wszystkiego, co święte, już wychodzi na jaw. Nasze społeczeństwo już jest przygotowane do powtórzenia tego, co się stało we Francji, gdzie wprowadzono „małżeństwa” dla homoseksualistów. Kto będzie bronił godności człowieka wobec ideologii gender, wobec diabła, jeśli nie Kościół Jezusa Chrystusa? – pytał B. Bisch.


Armia Gedeona na kolanach


Według prelegenta, w ciągu pół roku homoseksualne „małżeństwa” we Francji dostaną prawo do adopcji dzieci i zamawiania ich przez in vitro. Zmienianie społeczeństwa już postępuje, bo sondaże zaczynają pokazywać, że większość Francuzów przestaje widzieć w tym krzywdę dzieci. Pan Bertrand ma jednak nadzieję, że Polacy pokażą „dumnym Francuzom”, jak obronić rodzinę i przeciwstawić się pomysłom ideologów. Ratunek dla francuskiej rodziny widzi jednak przede wszystkim w modlitwie.


Po wykładzie ks. Teodor Suchoń, proboszcz z Chwałowic, dorzucił, że gender jest jak koń trojański. Wbrew ostrzeżeniom Kasandry, Trojanie sami wprowadzili go do swojego miasta, na własną zgubę. – Aktualny jest jednak stary przydomek Polski – „przedmurze chrześcijaństwa”. Pan Bertrand mówił, że Francja zaspała, ale my nie możemy zaspać. Kiedy ostatnio w Argentynie tysiące feministek chciało sprofanować katedrę, katoliccy mężczyźni stanęli im na drodze, mocno trzymali się za ręce, odmawiali Różaniec i nie dopuścili do profanacji. Myślę, że to jest chyba droga. Myślę, że Pan Bóg ma dla nas piękny plan – powiedział. A na koniec zaprosił zebranych, którzy chcą walczyć jak „armia Gedeona”, do uklęknięcia z przodu kościoła, przed samym Najświętszym Sakramentem. Prawie wszyscy obecni to zaproszenie przyjęli.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama