- Żyją jeszcze generałowie Jaruzelski, Kiszczak czy różni dowódcy SB i milicji w województwach. Jednak nasz wymiar sprawiedliwości ma wiele zahamowań przed podejmowaniem decyzji, trudno więc cokolwiek prognozować. Według mnie gen. Jaruzelski na pewno nie stanie przed sądem - mówi historyk.
Jego zdaniem, stosunkowo najprościej było osądzić wykonawców. M.in. dlatego, że w polskim prawie, podobnie jak w większości państw demokratycznych, obowiązuje indywidualna odpowiedzialność za pojedynczą zbrodnię.
Dosyć trudno jest skazać kogoś za to, że uczestniczył w działaniach, które spowodowały czyjąś gwałtowną śmierć. Należy udowodnić mu, że to on właśnie tę zbrodnię popełnił. A jeśli sędziowie mają na dodatek jakiegoś rodzaju wątpliwości polityczno-prawne, wtedy skuteczne osądzenie czołowych sprawców jest niemal niemożliwe, twierdzi Paczkowski.








