Nowy numer 37/2021 Archiwum

Tu się dowiesz, czy się dowiesz

Szukasz informacji o swoich przodkach? No to sorry, w tej książce ich nie znajdziesz... Za to dowiesz się, czy w katowickim archiwum są księgi z informacjami o nich.

Archiwum Archidiecezjalne w Katowicach w ciągu ostatnich 14 lat przejęło prawie 2 tys. starych ksiąg z parafii w archidiecezji. Książka „Księgi metrykalne w Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach. Przewodnik po zespole” jest podsumowaniem efektów tego przejmowania. Nie wszystkie diecezje zdecydowały się na taką drogę. Choćby w sąsiednich – gliwickiej czy sosnowieckiej – nawet najstarsze, cenne dla historyków akta wciąż leżą po szafach na poszczególnych probostwach. W Katowicach „centralizacja” zaczęła się 14 lat temu. Dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Katowicach, dr Halina Dudała, z początku wyobrażała sobie, że po prostu odwiedzi parafię i najzwyklej w świecie odbierze akta.

– Pierwszą wyprawę odbyłam więc w spódniczce i butach na obcasach... Na miejscu ksiądz proboszcz powiedział: „A więc zapraszam na strych”. Prowadziły tam strome schody. Odtąd już wiedziałam, że muszę być gotowa na to, że się wybrudzę – śmieje się. Akta bywały przykryte 20-letnią warstwą kurzu. Archiwiści nieraz przeczesywali z latarkami różne zakamarki na strychach, żeby znaleźć niektóre brakujące księgi. A zdarzało się, że odwiedzali nawet piwnice i nieczynne chlewiki, zanim natrafili na stare akta, wyniesione tam przez poprzedników aktualnych proboszczów. Wiedzieli, czego szukać, dzięki prowadzonym w przeszłości inwentaryzacjom parafialnych ksiąg. Ostatnia była w 1964 roku. 8 kilo historii Księgi z kilku parafii (Pawłowice, Woszczyce, Warszowice i Bzie Zameckie) zaginęły na początku 1945 r., w czasie przejścia frontu. Niektóre zgubiły się jednak już po 1964 roku. W jednym przypadku pożyczył je od poprzedniego proboszcza lokalny historyk, żeby napisać książkę. A gdy archiwiści z Katowic upomnieli się o akta, zdziwiony pytał, z jakiej racji ma je oddać... Zwrócił je dopiero, kiedy został poinformowany, że w takim razie zajmie się nim prokuratura. Ostatnio w Mszanie pod Wodzisławiem odnalazła się perła uznawana za zaginioną – księga metrykalna, w której są zapisane zgony parafian od 1638 roku. W sąsiedniej Rzeczypospolitej jeszcze nawet nie zdążyło się wtedy zacząć powstanie Chmielnickiego, opisane przez Sienkiewicza w „Ogniem i mieczem”. A Ślązacy byli wówczas potwornie zdziesiątkowani przez wojnę trzydziestoletnią. Najstarsza księga metrykalna w Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach pochodzi z Lędzin – pierwszy chrzest z datą dzienną zapisano w nim w 1609 roku. Najcięższa z ksiąg waży 8 kg i pochodzi z Bogucic, dziś dzielnicy Katowic. Najcieńsza jest księga z Kochłowic, w której w latach 1709–1777 zapisywano zgony.

– Możemy o tych księgach mówić godzinami. Niektóre pachną, inne śmierdzą. Piękny zapach wydzielają księgi z XVIII wieku – mówią archiwiści. Dyplomata z Gorzyc Wydana właśnie książka jest spisem tego, jakie księgi metrykalne posiada Archiwum Archidiecezjalne w Katowicach, i przewodnikiem po tym zasobie. To nie jest lektura dla każdego, ale przyda się pasjonatom genealogii. Nadeszły pierwsze zamówienia na tę książkę z Hiszpanii i Niemiec, z miejsc, w których żyją potomkowie Ślązaków. – Można sobie wyobrazić Amerykanina, który mieszka w Ohio i nie bardzo nawet orientuje się, gdzie leży Polska. Wie tylko, że jego pradziadek urodził się w 1885 roku w jakimś Charlottenthal na Górnym Śląsku... W naszym przewodniku może sprawdzić, że polską nazwą miejscowości Charlottenthal jest... Wymyślonka. A z tabelki kilka stron wcześniej dowie się, że Wymyślonka to kolonia, która należy do parafii w Mikołowie w powiecie pszczyńskim – pokazuje w książce kustosz Wojciech Schäffer. Dalej jest już z górki – trzeba otworzyć stronę, na której opisana jest parafia w Mikołowie, i sprawdzić, czy tamtejsze akta z roku 1885 się zachowały. Bingo: akta z lat 1679–1911 są w komplecie. Amerykanin z Ohio ma więc szanse na odnalezienie w archidiecezjalnym archiwum jeszcze starszych przodków. Właśnie w tym archiwum odnalazł zresztą kiedyś swoich przodków wysokiej rangi dyplomata USA. Zamówił tu swoje drzewo genealogiczne. – Jego przodkowie pochodzili z Gorzyc pod Wodzisławiem. Najstarszy, jakiego znaleźliśmy, przybył „z części austriackiej” i w 1755 roku „wżenił się” w Gorzyce – mówi H. Dudała. W nowej publikacji znajdziesz nazwy nie tylko wsi, ale nawet najmniejszych przysiółków i kolonii górniczych na terenie archidiecezji katowickiej. Część z nich już nie istnieje. Książka wyszła jako trzeci tom serii „Źródła do dziejów Kościoła katolickiego na Górnym Śląsku”. Jej autorami są Halina Dudała i Wojciech Schäffer, a recenzowała go prof. Halina Robótka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Redaktorem całej serii jest ks. prof. Jerzy Myszor z UŚ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama