Nowy numer 37/2021 Archiwum

Bo męska rzecz to spódnica

W szkołach pojawiła się nowa „zabawa”, która może być pierwszym krokiem do oswajania najmłodszych z ideologią gender.

Mowa o „Dniu Spódnicy”, który przez niektórych nauczycieli traktowany jest zbyt... poważnie. Tak stało się w szkole podstawowej w Chorzowie Starym. O tym, jak tego dnia „bawili się” uczniowie, poinformował nas jeden z rodziców. Niepokój wzbudziła w nim informacja o tym, że jego syn ma w szkole przebrać się w... spódnicę. To był element wspólnego świętowania „Dnia Spódnicy”, w którym mieli wziąć udział wszyscy uczniowie. – Moja reakcja była od początku jasna: „Nie ma mowy”. Syn obraził się i powiedział, że musi iść, bo każda klasa będzie otrzymywać punkty za przebranych chłopaków – relacjonuje ojciec ucznia Szkoły Podstawowej nr 24 w Chorzowie.

Postanowił wyjaśnić sprawę i skontaktował się z wychowawczynią syna. Otrzymał odpowiedź, że jest to akcja wymyślona przez samorząd szkolny. – Napisałem więc kolejny mail z pytaniem, po co to wszystko, jakim celom wychowawczym ma taka zabawa służyć. Niestety, do dziś nie otrzymałem od wychowawczyni odpowiedzi – dodaje. Namawianie chłopców do chodzenia w spódnicach oburzyło grupę rodziców. Argumentują, że takie zachęcanie do wchodzenia w rolę płci przeciwnej to pierwszy krok do oswajania z gender. – Mamy wrażenie, że ktoś próbuje być bardzo nowoczesny, nie zwracając uwagi na protesty rodziców, prośby, żeby wszystko przemyśleć – mówią. Dyrektor szkoły Jolanta Kotala całą sprawę komentuje krótko: „Szukanie sensacji tam, gdzie jej nie ma”. – W szkole nie działo się nic, co można by potraktować jako promowanie ideologii gender. Chodziło tylko o dobrą zabawę – twierdzi. Przekonuje, że nikt nie zmuszał chłopców do przychodzenia w spódnicach. – Tymczasem każda klasa, która wzięła udział w zabawie, otrzymywała po trzy punkty za przebranego chłopca i po jednym za przebraną dziewczynkę. To już wystarczyło, by stworzyć presję – uważa rodzic.

– Nie było żadnych nagród. Każda klasa otrzymała po prostu tytuł „Klasa z poczuciem humoru” – wyjaśnia dyrektor. – Nie było mowy o tym, aby chłopcy przebierali się za dziewczynki – dodaje. Tymczasem z informacji przekazanych przez rodziców wynika, że największą atrakcją tego dnia był... przebrany za kobietę pan woźny. O całej sprawie został także powiadomiony Wydział Edukacji Urzędu Miasta. – Ze swoim pismem w tej sprawie do prezydenta zwrócili się również rodzice popierający naszą zabawę – zaznacza dyrektor szkoły. Jak udało nam się ustalić, do Wydziału Edukacji grupa rodziców przysłała mail z informacją, że są zadowoleni z działań podejmowanych przez szkołę i odcinają się od głosów sprzeciwu wygłaszanych w imieniu społeczności szkolnej. – Zarówno rodzice, jak i przedstawiciele rady rodziców nie wnieśli sprzeciwu, prawie wszyscy potraktowali to jako zabawę, do której nikt nie został zmuszony! Tylko dwóch rodziców miało zastrzeżenia. Tłumaczyliśmy, że „Dzień Spódnicy” nie ma nic wspólnego z ideologią gender. Jeden ojciec w przesłanej korespondencji przyznał, że opacznie zrozumiał sens tej zabawy. Dlatego zamieszanie wokół inicjatywy trochę nas bulwersuje, bo jest obrażaniem idei naszej pracy – twierdzi J. Kotala. Ubolewa, że „incydent” ze spódnicami przyciągnął więcej uwagi niż akcje, które prowadzi szkoła. – Bierzemy udział w „Górze Grosza”, nasza pani katechetka od lat koordynuje akcje wspierające misje. Nasza szkoła ma pod opieką dzieci afrykańskie. Wspieramy zbiórkę pieniędzy na zakup protez i wózka inwalidzkiego, przystąpiliśmy do akcji „Ratujemy i uczymy ratować”, nasi uczniowie, jako wolontariusze, pomagają swoim kolegom i koleżankom w nauce – wymienia.

Jednocześnie dyrektor przywołuje przykłady innych szkół, w których również odbyły się podobne imprezy. – Kiedy samorząd przyszedł do mnie z taką propozycją, postanowiłam wszystko sprawdzić. Zaproponowałam nawet, żeby ten dzień przełożyć z 30 października na 15 listopada. Wydało mi się nieodpowiednie, aby taką zabawę przeprowadzić tuż przed dniem Wszystkich Świętych czy też Świętem Niepodległości – podkreśla. – W internecie znalazłam mnóstwo informacji i zdjęć z podobnych akcji w innych szkołach. Nie rozumiem, dlaczego w zabawie zaproponowanej przez dzieci osoby dorosłe doszukują się ideologii? Sprawdziliśmy. Owszem, w innych szkołach odbywały się „Dni Spódnicy”. W większości placówek do przychodzenia w takim stroju zachęcane były... dziewczynki. W niektórych odbyły się pokazy mody – spódnice, np. z butelek plastikowych czy innych nietypowych materiałów, prezentowały... dziewczynki. Przebieranie chłopaków, jeżeli miało miejsce, dotyczyło raczej szkół ponadgimnazjalnych. – Na pewno ten dzień można było zorganizować lepiej. Nie negujemy samego święta czy przebierania dzieci. Nie byłoby żadnych obiekcji, gdyby to był karnawał – podkreśla oburzony czytelnik. – Jednak przekonywanie chłopców, by w zwyczajny dzień nauki siedzieli na lekcjach w spódnicach, to przekroczenie pewnych granic. Zwłaszcza dziś, kiedy każda sposobność jest wykorzystywana, by promować zacieranie się granic pomiędzy płciami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama