Nowy numer 37/2021 Archiwum

"Postępowi" jak… Adam i Ewa

Dzieci z jednego z przedszkoli w Rybniku za pomocą prostych pytań, skierowanych do swoich rodziców, zdemaskowały absurdy „równościowego” wychowania według postulatów ideologii gender.

Ludzie odpowiedzialni za skrywaną przed rodzicami ideologizację przedszkolaków w Rybniku złamali polską Konstytucję, gdyż nie poinformowali rodziców wcześniej o tym, jaki program „wychowawczy” postanowili zaaplikować w kierowanej przez siebie placówce (przeczytaj tekst Gender? Bunt rodziców). Jednym z bulwersujących aspektów tej sprawy jest sposób, w jaki osoby zaburzające rozwój przedszkolaków za pomocą ideologii gender, bronią w swych wypowiedziach tejże ideologii. Jedna z pracownic „wyjaśniła”, że wychowanie „równościowe” według zasad ideologii gender należy realizować dlatego, że jest to wychowanie… „postępowe”.

Trudno uwierzyć w to, że jakaś osoba z wyższym wykształceniem uznaje „postępowość” za merytoryczny argument w dyskusji o wychowaniu. Do 1989 roku najbardziej „postępowe” było w Polsce wychowanie marksistowskie, a marksizm był ukazywany jako najbardziej „postępowy” światopogląd i system społeczny w dziejach ludzkości. W rzeczywistości marksizm okazał się najbardziej prymitywnym systemem materialistycznym i ateistycznym, który – podobnie jak teraz ideologia gender – był wprowadzany w życie za pomocą administracyjnej biurokracji, zastraszania, manipulowania, kłamstw i przemocy. To właśnie ten „naukowy” i „postępowy” system stał się najbardziej ludobójczym systemem w dotychczasowej historii ludzkości.

Obecnie miejsce „postępowego” marksizmu zajmuje jeszcze bardziej „postępowy” neomarksizm w postaci jeszcze bardziej „postępowej” ideologii gender. W rzeczywistości ideologia ta jest sprzeczna z elementarnymi faktami, choćby z dziedziny biologii i neurologii, które mają istotne znaczenie dla psychospołecznego sposobu funkcjonowania mężczyzn i kobiet. Jest także sprzeczna z ludzką naturą, gdyż wmawia, że „postępowy” człowiek w dowolny sposób może określać to, kim jest i jakie funkcje społeczne chce wypełniać. Analizując programy genderowe, promowane już nawet przez WHO, łatwo odkryć, że „ideałem” ideologii gender jest doprowadzenie do tego, by człowiek uwierzył, że do szczęścia wystarczy mu eksperymentowanie z seksualnością i „ekspresją” seksualną. Najlepiej tak długo, aż stanie się homoseksualistą. Wtedy dowie się od „postępowych” genderowców, że nic w człowieku nie jest wrodzone poza… homoseksualizmem i że w takim razie teraz już nie wolno mu dalej eksperymentować z własną „tożsamością” seksualną, bo oto wreszcie osiągnął tożsamość „właściwą”, czyli „postępową”.

„Postępowość”, z jaką mamy do czynienia w ideologii gender, polega na powtarzaniu grzechu pierworodnego w jego najbardziej skrajnej i bezmyślnej wersji. Ideologia gender to nie „postęp”, lecz to cofanie się do archaicznego pomysłu Adama i Ewy, że oto nie są już kobietą czy mężczyzną, lecz że właśnie stają się jak bogowie. A jako bogowie mogą dowolnie określać, kim są i jakie zachowanie przyniesie im szczęście. Pierwszym skutkiem takiej „postępowości” były problemy pierwszych ludzi z seksualnością („zobaczyli, że są nadzy”), chowanie się przed Bogiem oraz wzajemne obwinianie się o to, kto tu bardziej zawinił i kto za co ponosi odpowiedzialność.

Ideolodzy gender nie tylko małpują marksistowski „argument” o ich rzekomej „postępowości”. Odwołują się także do przewrotności swoich starszych kolegów w zakresie mistrzowskiej wręcz manipulacji również innymi pojęciami. Klasycznym przykładem jest odwoływanie się do mile brzmiącego pojęcia „równości”. Marksizm obiecywał sprawiedliwość społeczną i równość dla wszystkich obywateli. A skończył mordowaniem milionów niewinnych ludzi i „równością” zarezerwowaną tylko dla aktywistów partyjnych oraz dla przedstawicieli służb terroru. Podobnie jest z „równością” propagowaną przez ideologów gender w „równościowych” przedszkolach, szkołach i społeczeństwach. Także w tym przypadku jest to jedynie „równość” dla wybranych, czyli dla tych, którzy mają „jedynie słuszne”, „postępowe” poglądy i dla których „równość” oznacza, że człowiek - dziecko, nastolatek czy dorosły - to tylko orientacja i ekspresja seksualna. Ideologia gender najbardziej zajadle chroni „równość” tych, którzy głoszą, że ideałem człowieka jest stawanie się bezpłodnym erotomanem, zgodnie z filozofią życia aktywnego geja.

Ideolodzy gender nie mają niczego do powiedzenia na temat godności człowieka, na temat różnicy między człowiekiem i zwierzęciem czy na temat sensu ludzkiej – a nie zwierzęcej – seksualności. W rzeczywistości postępowe jest to, co prawdziwe, bo to pozostaje postępowe naprawdę i na zawsze, jak naprawdę i na zawsze człowiek jest człowiekiem. Naprawdę postępowa jest prawda o tym, że człowiek ma nieskończoną godność dziecka Bożego i że powołany jest do życia w wolności dzieci Bożych, a nie w zniewoleniu seksualnym. A naprawdę równościowe staje się takie społeczeństwo, w którym w rodzinach, przedszkolach, szkołach, parafiach (w tym także w duszpasterstwach akademickich), w zakładach pracy, ministerstwach i mediach promuje się miłości do człowieka, bo odnoszenie się do ludzi z miłością gwarantuje rzeczywistą równość bardziej niż wszystkie ideologie razem wzięte.

Przeczytaj tekst Gender? Bunt rodziców.

POLUB "GOŚCIA" na FACEBOOKU :)

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama