Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Chrześcijanie tańczą w Krakowie

Kilka osób z trudem ukrywało kapiące łzy. Inni po prostu przypomnieli sobie, co jest w życiu ważne.

Gwarne późne popołudnie na krakowskim Rynku. Pełne ogródki restauracyjne, kolejne wycieczki uzbrojone w aparaty zmierzają w kierunku Sukiennic. I nagle do uszu przechodniów dobiega śpiew: „Pokój wam, nie bójcie się. Weźmijcie Ducha Świętego, On poprowadzi was”. To młodzież z archidiecezji katowickiej, która kończy rekolekcje III stopnia Oazy Nowego Życia. – Od pięciu lat zamiast celebrować agapę, idziemy na Rynek, do ludzi, by mówić im o Bogu. W tym roku będzie to po raz pierwszy zaplanowana akcja, ze scenariuszem. Mamy też baner, żeby każdy od razu wiedział, kim jesteśmy. Jest dziewczyna, która tłumaczy wszystko na angielski, bo Kraków to miasto turystów – tłumaczy ks. Jarosław Ogrodniczak, opiekun grupy.

To jest o tobie!

– Zaplanowaliśmy nie tylko śpiewy i świadectwa, ale przygotowaliśmy również scenki, w których pytamy o sens życia człowieka, o to, jaki jest stosunek każdego z nas do Boga. Mieliśmy naprawdę mało czasu na przygotowania, ale liczymy, że uda nam się zrealizować nasz plan – mówi Tatiana Kwiatkowska, moderatorka. Mimo obaw oazowiczom udaje się przyciągnąć uwagę. Tłumek obserwatorów powoli robi się coraz gęstszy. – Podejdźcie bliżej – zachęcają prowadzący spotkanie. – Jesteśmy katolicką młodzieżą – rozwiewają wątpliwości. Ewangelizacja przykuwa uwagę wszystkich: są rodziny z dziećmi, osoby starsze, ale także spora grupa młodzieży. Jeden z oazowiczów dzieli się swoim świadectwem. Opowiada, że zanim doświadczył bliskości Boga, było mu ciężko, ponieważ nieustannie zastanawiał się, jak żyć, by podobać się innym, głosić opinie, które zapewnią mu sympatię. – Chodźmy stąd – rzuca lekko zniecierpliwiona nastolatka do stojącego obok niej chłopaka. – Przecież to jest o tobie – pada odpowiedź. Kiedy rozpoczyna się scenka, w której Jezus obdarowuje uczniów colą, obserwujący chichoczą z rozbawieniem. I choć z pozoru chodzi o rzecz błahą – kto jaką pojemność napoju powinien dostać, wszyscy szybko orientują się, że chodzi o zazdrość – o nierówny, w ludzkim przekonaniu, podział Bożej łaski. Za przygotowanie scenek odpowiedzialny był Damian Backus, animator. Prywatnie jest jednym z aktorów ewangelizacyjnego teatru „Kefas”. – Trafiłem tutaj na wspaniałą grupę osób, bardzo utalentowanych – zapewnia.

Duch wspiera

Kto nie był na rekolekcjach oazowych, ten nie może ocenić, ile poświęcenia potrzeba, by zrealizować każde dodatkowe zadanie. Plan dnia jest z założenia wypełniony po brzegi. – Na próby poświęcaliśmy naszą godzinę czasu wolnego – wyjaśnia Anna Bartnik, która w scenkach jest narratorem. – Nikt nie narzekał. Dla nas to była ogromna frajda, że mogliśmy połączyć rekolekcje z naszymi zainteresowaniami teatralnymi. Najbardziej obawiamy się, jak wypadniemy, ponieważ czasu na przygotowania było strasznie mało. Ale mamy zapewnienia o modlitwie, czujemy wsparcie Ducha Świętego – dodaje z uśmiechem. O ile scenki wzbudziły zainteresowanie, to już wspólny taniec wszystkich oazowiczów do piosenki Trzeciej Godziny Dnia „Wiara czyni cuda” wzbudził sensację. – Jaaaa, tańczący chrześcijanie – wyrwało się jakiemuś chłopakowi. Zresztą słowa oazowiczów wielu komentuje na bieżąco. I widać pierwsze efekty: kiedy ks. Jarosław prosi, by podniosły ręce osoby, które chcą przyjąć Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, zgłaszają się odważnie nie tylko uczestnicy rekolekcji, ale także osoby przypatrujące się akcji.

Chrzest bojowy

W trakcie spotkania pomiędzy przechodniami cały czas krążą osoby, które są gotowe odpowiadać na pytania i rozmawiać z każdym chętnym. – Chcą słuchać naszych argumentów – cieszy się Marek Dziura. Martyna Dziurasiewicz pierwszy raz miała okazję opowiadać obcym osobom o tym, jak doświadcza bliskości Jezusa w swoim życiu. – Myślę, że to taki chrzest bojowy przed powrotem do domu. Raczej jestem nieśmiała, więc tutaj ćwiczę, jak się przełamywać – mówi wprost. – Są sytuacje, kiedy wydaje się, że zaczyna nam brakować słów. W głowie pustka. I nagle wszystko zaczyna się układać, myśli same przychodzą. To zasługa Ducha Świętego. Doświadczyłem tego – dodaje Marek Dziura. Dlaczego młodzież z archidiecezji katowickiej ewangelizuje w Krakowie? Odpowiedzi jest kilka. Po pierwsze tutaj przeżywają rekolekcje i chcą dzielić się swoimi doświadczeniami. – Poza tym Kraków jest bardzo przyjaznym miastem, jest tutaj wielu turystów, którzy mają czas, żeby się zatrzymać i nas posłuchać – argumentuje ks. Jarosław. – No i w Katowicach nie ma rynku – dodaje z uśmiechem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama