Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Wystarczy pojechać w góry...

Turystyka. O rywalizacji z samym sobą, nieoczywistych oznakowaniach szlaków i papieskich śladach z Krzysztofem Bywalcem, prezesem górnośląskiego oddziału PTTK i przewodnikiem beskidzkim, rozmawia Elżbieta Bielas.

Elżbieta Bielas: Kochasz góry. Dlaczego?


Krzysztof Bywalec: To wyjątkowe miejsce. Znajdujesz tam ciszę, doświadczasz bliskości przyrody i podziwiasz jej piękno. Tam możesz poznać swoje słabości, pokonać je, a także odetchnąć od codziennego pośpiechu.


Góry uczą życia?


Zdecydowanie tak. Do wędrówki musisz się przygotować, przewidzieć różne sytuacje, pokonać trudności, potrzebny jest odpowiedni ekwipunek. Jak w życiu: planowanie, przewidywanie, dobra organizacja, umiejętność działania w grupie... Dziś modne są tzw. obozy przetrwania. A tymczasem wystarczy pojechać w góry. Czasem trzeba się nieźle zmęczyć, zdobywając górski szczyt, ale my codziennie zdobywamy jakieś „szczyty”, walcząc ze sobą. A im trudniej zdobyty, tym większą przynosi satysfakcję.


W turystyce górskiej zdrowa rywalizacja to jedna z ważniejszych rzeczy?


Myślę, że dziś rywalizujemy już wyłącznie z samym sobą. Kiedyś na rajdach rywalizowały ze sobą koła PTTK – w zakresie wiedzy turystycznej, w konkursach sprawnościowych, w kategorii najliczniejszych drużyn rajdowych, najliczniejszych rodzin itp. Rywalizowano, kto szybciej zdobędzie górską odznakę GOT... Dziś, nie ma chętnych. Gdy młodzi idą w góry, często słyszę: „A daleko jeszcze? A musimy tam iść? A po co tam idziemy?”. Oczywiście o rywalizacji wśród nich nie ma mowy. Ważne są nowy telefon, dobra muzyka w słuchawkach, fajne buty, niekoniecznie do wędrówki.


Które polskie pasma, szczyty lubisz najbardziej?


Beskidy. W nich zaszczepiono mi zamiłowanie do turystyki, tu najwięcej pokonałem kilometrów i, co ważne, są blisko. A górskie szczyty – każdy zdobyty jest ważny, ale najbardziej pamięta się te najtrudniejsze. Bardzo lubię wędrówki na Babią Górę, najwyższy szczyt Beskidu Zachodniego. To teren parku narodowego, rezerwat biosfery UNESCO. Góra jest bardzo kapryśna pogodowo i wymagająca. Nie boję się określenia, że zimowe wędrówki na Babią stanowią namiastkę wspinaczki w górach wysokich.


Czy nasze góry są dobrze oznakowane? Czy są bezpieczne?


Ogólnie tak. Trzeba jednak uważać na szlakach mało uczęszczanych lub biegnących przez otwarty teren, gdzie nie ma na czym namalować znaku. Kiedyś szlaki znakowało PTTK, tzw. znakarze. Dzisiaj na skrzyżowaniach tras spotykamy więcej tabliczek kierunkowych, np. szlak wyznaczony przez gminę turystyczną, związany z jakąś postacią, konny czy szlaki rowerowe... Można się w tym pogubić. Dlatego przed wyjazdem najlepiej dokładnie przyjrzeć się mapie turystycznej, ustalić kolor szlaku i punkty: początkowy, pośredni i końcowy I oczywiście zabrać mapę ze sobą. Góry są bezpieczne dla rozważnych. Obowiązują w nich podstawowe zasady poruszania się po trasach. Trzeba pamiętać, że zagrożenie rośnie wraz z wysokością. Inne niespodzianki mogą nas spotkać w Beskidach, inne w Bieszczadach czy Tatrach. Nad bezpieczeństwem w górach czuwają ratownicy GOPR (tel. 601 100 300).


Słyszałam, że kolor szlaku świadczy o stopniu trudności...


Dla szlaków letnich kolor nie oznacza stopnia trudności. Dotyczy to tylko tras narciarskich. Szlaki letnie są malowane w formie trzech pasów: dwóch skrajnych białych i jednego środkowego kolorowego. Kolor czerwony oznacza główne szlaki turystyczne, niebieski to tzw. szlaki dalekobieżne, zielony, żółty i czarny to krótsze trasy łącznikowe ze szlakami głównymi. Chcąc poznać, jak trudny jest szlak, trzeba na mapie zwrócić uwagę na różnicę poziomów do pokonania, od miejsca startu do szczytu, oraz na poziomice – im gęściej narysowane, tym bardziej stromo będzie.


Czy ludzie zbierają jeszcze punkty do książeczki GOT?


Owszem, choć nie tak masowo jak dawniej. Zdarzyło mi się, że wracając z rajdu, podpisywałem w autokarze książeczki GOT z wpisaną trasą górską całej klasie. Nauczyciel zaszczepił w młodych wędrowanie po górach, a przy okazji gromadzenie punktów na kolejne stopnie odznaki. Zasady jej zdobywania są określone w regulaminie, który opisuje wszystkie trasy w górach Polski oraz ich punktację. Można go znaleźć w internecie, można też pójść np. do PTTK w Katowicach (Rynek 13) i tam oddać książeczkę do weryfikacji.


Kiedyś chodzenie po górach było jakby łatwiejsze. Prawie co niedzielę wyjeżdżaliśmy na rajd.


Tak, było łatwiej. W ramach zakładów pracy działały koła PTTK i z uwagi na bliskość Beskidów turystyka górska rozwijała się bardzo dynamicznie. Niektóre koła PTTK liczyły 500 osób i więcej. Organizowano wyjazdy krajoznawcze i górskie, zloty, rajdy, złazy, zakłady pracy miały własne autokary, ośrodki wypoczynkowe. Od tamtego czasu do chwili obecnej założono wiele kół PTTK, ale też wiele zakończyło swoją działalność.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama