Nie byliście dziś do Komunii – usłyszeliśmy raz od naszego proboszcza. Objął nas przenikliwym spojrzeniem. Kiedy na niedzielnej Mszy św. pojawialiśmy się nie w komplecie, bo wyjazd, bo choroba, bo... – słyszeliśmy: „Nie było was”. Ale czuliśmy troskę, nie wyrzut. Ktoś o nas, o jednych z tysięcy parafian największej śląskiej fary, dbał. Pamiętam, kiedy w 1998 r. jako studenci dowiedzieliśmy się, że nasz „Wujek” (tak mówiło się o ks. Stanisławie) będzie proboszczem, z podziemi krypty DA poszliśmy za nim do katedry.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








