Nowy numer 39/2020 Archiwum

Były schody...

Jastrzębie-Zdrój. – Bał się pan? – A tóż czegoch sie mioł boć? Jo nikomu nic złego nie zrobił – wspomina swoje pierwsze przesłuchanie Antoni Gatnar.


Jastrzębie świętuje 50-lecie nadania praw miejskich. To okazja, żeby przypomnieć o ogromnej odwadze mieszkańców tego miasta.
Nie, to nie będzie tekst o porozumieniach jastrzębskich z 1980 roku czy o zbrojnej pacyfikacji z grudnia 1981 r. Ta historia zdarzyła się 10 lat wcześniej, w 1971 roku. Wtedy trzeba było mieć jeszcze więcej odwagi, żeby postawić się władzy.


Polak potrafi


W 1963 r. z kilku małych wiosek powstało miasto Jastrzębie-Zdrój. Na łagodnych wzgórzach zaczęły wyrastać ogromne blokowiska. Osiedlali się tu ludzie z całej Polski, przyjeżdżający do pracy w 5 nowych kopalniach.
Na tym wielkim obszarze były jednak tylko dwa kościoły. Tłoczyły się w nich tysiące ludzi, a wielu innych przyjezdnych odchodziło od wiary. Tymczasem władze nie dawały pozwolenia na budowę nowego kościoła dla „klasy robotniczej”. W 1971 r. grupa wtajemniczonych mieszkańców Jastrzębia zaczęła więc w tajemnicy budować kaplicę na nowym osiedlu Przyjaźń.
Jak można w tajemnicy coś zbudować tuż przy blokach? Można, można. Polak potrafi. Jedni z bohaterów tej opowieści – rolnicy Zofia i Józef Szotkowie – według dokumentacji, wznosili w tym miejscu budynek gospodarczy.
– Jednak od pewnego momentu trudno było to ukryć. Kiedy powstały szerokie schody, coś tu nie pasowało, skoro w budynku miały być tylko świnie – śmieje się Jan Gawin, dziś informatyk w „Gościu”, a w 1971 r. ministrant. Jego rodzice byli wśród budowniczych kaplicy.
Państwo Szotkowie, którzy podarowali działkę pod budowę, nie chcieli już uprawiać ziemi. Ich gospodarstwo było małe, ich synowie pracowali już w kopalniach, a dzieci z osiedla ciągle robiły szkody w uprawach. Ks. Anzelm Skrobol, proboszcz ze Zdroju, ustalił więc z Szotkami, że ich „budynek gospodarczy” po zbudowaniu, metodą faktów dokonanych, zamieni się na kaplicę. Ostrzegł, że pewnie będzie się to wiązało z zapłaceniem jednorazowej grzywny, bo były już takie przypadki. Zofii i Józefa to nie wystraszyło. Nie spodziewali się jednak, że komunistyczni władcy odegrają się na nich znacznie ostrzej.


Trzy dzielne kobiety


Wtajemniczeni mieszkańcy byli pełni entuzjazmu. – Zwłaszcza że do kościoła w Zdroju mieli prawie 4 km. Puszczać tam dzieci same na religię, przez błota i ruchliwą ulicę, to był spory problem – mówi dziś ks. Czesław Szaforz, od 16 lat proboszcz parafii św. Barbary i św. Józefa w Jastrzębiu.
Budowa ruszyła w sierpniu 1971 roku. – Jo wtedy poważnie chorowoł, byłech na ryncie. Ale za dużo ludzi do budowy nie było, niekierzy sie tego trocha boli. Wiync jo był na tej budowie cały czas, choć robić fizycznie nie umiołech za dużo. Raczej organizowołech materiały i woziłech je ciągnikiem „dzik” – wspomina Antoni Gatnar, jeden z budowniczych. – Było tu kilku wtajemniczonych, pewnych mężczyzn ze Zdroju, posłanych tu przez proboszcza Skrobola; było też kilku, kierym sie za robota płaciło. Ale nie było też sąsiada, który by odmówił pomocy, jak sie o coś prosiło. Na przykład wozili końmi materiały. Mój sąsiad Schmid, kiery mioł już wtedy wartburga, zawsze mie nim woził, jak my coś załatwiali na budowa. Fest się tu narobił mulorz Emil Mucha i inni. A nojwytrwalej pracowały trzy kobietki: Pieleszowo, Gawinowo i Kazinkowo. One nawet przy betonowaniu ciynżko robiyły – wylicza. Anielę Pielesz za budowanie kaplicy wyrzucono później z pracy w kopalni. Na szczęście etat zachował jej mąż.
Prace miały się skończyć na Barbórkę. Jednak z czasem coraz trudniej było utrzymać tajemnicę. Coraz więcej ludzi wiedziało, co się święci. Zwłaszcza gdy przed „domkiem gospodarczym” wyrosły okazałe schody. Ks. Skrobol obawiał się, że władze nakażą wstrzymanie prac. Postanowił więc wprowadzić Pana Jezusa na os. Przyjaźń wcześniej. W zadaszonym obiekcie praca zaczęła się więc toczyć nawet nocami.
Ksiądz Skrobol poświęcił kaplicę, przy ogromnym entuzjazmie mieszkańców osiedla, już 14 listopada 1971 roku. Odtąd odbywały się tu wszystkie nabożeństwa i katechizacja dzieci.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama