Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ulica umiera

Wytrzymali dwa lata. Teraz pytają, jak długo jeszcze.

Hałas – niemal 24 godziny na dobę – i smród spalin to codzienność mieszkańców kamienicy przy ul. Skłodowskiej- -Curie w Katowicach. – Uszczelniamy okna, czym się da, żeby wytłumić odgłosy dochodzące z ulicy – tłumaczy Łukasz Hajdus, odsuwając poutykane w ramach płótna i ręczniki. Kiedy tuż pod oknami stanie rząd autobusów, każdy na włączonym silniku, aż szyby dzwonią. Nie mówiąc o tym, że drży cała kamienica. – Mała przerwa w tym kotle zaczyna się tuż po północy i kończy około 3.00 nad ranem. Nawet nie możemy się wyspać – narzekają zgodnie mieszkańcy. Próbowali interweniować, prosić kierowców, żeby chociaż wyłączali silniki na czas postoju. – Większość z nich tego nie robi. I tak stoją przez 10–20 minut – mówi Grzegorz Młynek.

– Kiedyś podszedłem do jednego z nich i poprosiłem, żeby zgasił silnik. Odpowiedział mi: „Spier...!” i zamknął okno. Zgłosiłem to dyspozyturze, ale czy kierowca poniósł jakieś konsekwencje, nie wiem. Zofia Mitręga-Dygoń mieszka w tej kamienicy prawie pół wieku. Uważa, że tak źle, jak teraz, nie było tutaj nigdy. – Nawet okna nie mogę otworzyć, żeby wywietrzyć. Myć ich też nie mam po co, bo wszystko momentalnie znowu jest ukurzone – żali się. Problemy zaczęły się w momencie rozpoczęcia przebudowy dworca w Katowicach. Wtedy odcinek ul. Skłodowskiej-Curie na wysokości pl. Andrzeja został zamieniony w ulicę jednokierunkową, by mogły się tam zatrzymywać autobusy. – Od początku pytaliśmy, dlaczego muszą stać pod naszymi oknami, a nie po drugiej stronie ulicy, przy parku. Pewnie miasto nie chciało tracić wpływów z parkingu – domyślają się mieszkańcy. – Rozumieliśmy, że była taka potrzeba, i zacisnęliśmy zęby na czas remontu, ale tunel jest otwarty, a nic się nie zmienia – denerwuje się Mariola Mikos. – Ta ulica umiera. Nikt już tędy nie chce przechodzić, bo zasłaniają nas autobusy – dodaje. Mariola Mikos prowadzi razem z mężem sklep spożywczy przy ul. Skłodowskiej-Curie. Odkąd trwa remont, nie tylko drastycznie spadły obroty. Trudno im również uzupełniać towar.

– Nie możemy podjechać z dostawami. Zdarzało się, że kierowcy złośliwie blokowali nam dostęp do samochodu, bo jak inaczej określić sytuację, kiedy ktoś podjeżdża pod sam zderzak, tak że nie możemy otworzyć drzwi, żeby wyładować towar? – pyta. Niestety, obecność autobusów to nie tylko problemy z hałasem, smrodem czy brakiem klientów. Od ciężkich pojazdów zapadają się ulica i chodnik wokół kamienicy. – Pękają nam ściany. Zgłaszaliśmy to do ubezpieczycieli, próbowaliśmy zainteresować sprawą Urząd Miasta. Na razie skończyło się na tym, że przyszła komisja, obejrzała i coś tam popisali – relacjonuje Józef Zimon. Najlepszym dowodem na fatalną sytuację przy ul. Skłodowskiej-Curie jest niedawna awaria kanalizacji.

– Fekalia pływały nam w piwnicy, a pracownicy wodociągów nie umieli udrożnić odpływu. W końcu rozebrali kawałek chodnika przed kamienicą – mówi G. Młynek. – Skończyło się na tym, że każdy z mieszkańców musiał dodatkowo pokryć koszt 100 m sześc. wody, bo nie zgadzały się rozliczenia. Wie pani, ile nas to kosztowało? – pyta rozżalony J. Zimon. Przedstawiciele KZK GOP zapewniają, że dołożą wszelkich starań, by sytuacja uległa zmianie. – Obecnie przy ul. Skłodowskiej-Curie powinny parkować jedynie dwie linie – 120 i 130, ponieważ układ komunikacyjny na razie nie pozwala nam na wprowadzenie zmiany. Zobligowaliśmy jednak naszych przewoźników, by parkowali w drugiej części ulicy, i przypomnimy im o tym obowiązku – zapewnia Katarzyna Mogdoł-Rogóż z biura prasowego KZK GOP. Spółka nie odpowiada jednak za autobusy tyskiego przewoźnika, które również parkują w tym miejscu. Z nimi umowę podpisuje Urząd Miasta. – Organizacja ruchu w tym miejscu jest tymczasowa. Obecnie trwa uzgadnianie, więc nie możemy powiedzieć, jak będzie to ostatecznie wyglądać. Wszystko okaże się w momencie zakończenia inwestycji, jaką jest budowa nowego dworca – wyjaśnia Jakub Jarząbek, kierownik biura prasowego urzędu. Pytanie, ile jeszcze tej tymczasowości są w stanie wytrzymać mieszkańcy. Bo czasem prowizorki okazują się najtrwalsze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama