Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Zmarł senator Antoni Motyczka

Zasłabł przed domem w Czyżowicach. Zasłynął mową w Senacie o skandalach na budowie autostrad i odpowiedzialności za państwo.

Prof. Antoni Motyczka był senatorem PO. Zmarł wieczorem 24 stycznia. Miał 72 lata. Miał problemy z sercem, ostatnio leczył się w szpitalu. 24 stycznia został jednak wypisany i wracał z rodziną do Czyżowic koło Wodzisławia Śląskiego. Przed domem nagle zasłabł i stracił przytomność. Lekarzom nie udało się go uratować.

Na całą Polskę senator Motyczka zasłynął w lipcu zeszłego roku, kiedy – przemawiając w Senacie – nie zostawił suchej nitki na Ustawie o zamówieniach publicznych. Ostro krytykował ją m.in. za to, że zmusza do wybierania wykonawców oferujących najniższą cenę. Mówił wtedy też o nieczystej grze w interesach wokół budowy autostrad. "Ze względu na to, że naprawdę nie mam nic do stracenia, pozwalam sobie na powiedzenie prawdy" – powiedział. Opowiadał m.in. o słynnym już, wciąż niedokończonym moście na autostradzie A-1 w Mszanie pod Wodzisławiem Śląskim i o profesorach, którzy wydali na jego temat negatywne ekspertyzy, bo – zdaniem senatora – „mają własny interes w tym, aby to po prostu wywrócić”. Wspominał o budującej odcinek A-1 z wiaduktem firmie Alpine Bau. „To przecież nie kto inny, jak ta firma z góry powiedziała: »Weźmiemy polskich wykonawców, weźmiemy polskie podmioty gospodarcze, oni to za nas zrobią, a my za to skasujemy«. A wiecie, jaka była ich oferta w przetargu? 20 proc. dla siebie, a o resztę się bijcie. Przecież to jest zdzierstwo! To jest okradanie polskiego przedsiębiorcy!” – mówił senator Motyczka. „Moi koledzy przedsiębiorcy, którzy ze mną współpracują, przychodzą do mnie i mówią: »Chłopie, my nie możemy już zrobić nic innego, jak tylko strzelić sobie w łeb, tylko to nam pozostaje. Tylko jednej rzeczy nie mamy – nie mamy czym tego zrobić, bo inaczej to już dawno byśmy się zastrzelili«. Jest to przykre, przykre i jeszcze raz przykre, ale bardzo, bardzo prawdziwe” – dodał. Szczególnie przejmująco brzmiały jego słowa o tym, że Polacy – ze względu na święty spokój – nie chcą być sami odpowiedzialni za swoje państwo: „Ustawa, zgodnie z którą preferuje się obecnie najniższą cenę, to ustawa zła, chora, ustawa, która powinna być jak najszybciej zlikwidowana i poprawiona. Ale na tej sali nikt dziś o tym nie mówił i nie będzie mówił, bo każdy nabiera wody w usta i mówi: »Niech się martwią inni«. A inwestorzy w gminach, urzędnicy mają interes własny w tym, żeby wybrać najniższą cenę. Dlaczego? Bo oni chcą mieć święty spokój, oni nie chcą się tłumaczyć w KIO, oni nie chcą mieć problemów, nie chcą mieć dodatkowych kłopotów ze swoim burmistrzem, wójtem, prezydentem itd., itd. Czy tak jest dobrze? Nie jest dobrze, proszę państwa, bo wszyscy razem tworzymy to państwo i wszyscy razem jesteśmy tymi, którzy chcą to państwo zniszczyć. Ja to mówię z pełną świadomością i jestem odpowiedzialny za swoje słowa (oklaski). A ze względu na to, że naprawdę nie mam nic do stracenia, pozwalam sobie na powiedzenie prawdy. Dlaczego? Widzicie mój siwy łeb? Jestem już w takim wieku, że mogą mnie jedynie posłać na emeryturę, bo już emeryturę mam. I dlatego mogę mówić śmiało, odważnie i z pełną świadomością”.

Prof. Antoni Motyczka był wieloletnim wykładowcą Politechniki Śląskiej, a w latach 1990–1996 – dziekanem jej Wydziału Budownictwa. Zajmował się naukowo m.in. technologiami drążenia małych tuneli w budownictwie podziemnych obiektów inżynierskich, szczególnie budową tuneli metodami górniczymi. Prowadził własną firmę w Rydułtowach. Był autorem ok. 40 patentów.

WAŻNE!!! Senator PO: "Nie mam nic do stracenia. Dlatego mogę mówić prawdę..."
Niepodlegla1918

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama