Nowy numer 39/2020 Archiwum

Na dobre i na złe

„Sychar” w Katowicach. – Nie ma małżeństw bez problemów – mówi Marek. Każde przeżywa trudności, ale nie zawsze potrafi sobie z nimi poradzić.

Zdradzałem moją żonę i odszedłem od Kościoła – szczerze wyznaje Marek. Zaczęło się po 3 latach małżeństwa. Trwało 5 długich lat. Doprowadziło do tego, że sam zaczął innych namawiać do życia w grzechu i zdradzie. – Stałem się gorszycielem – przyznaje. Gdy to zrozumiał, przeraziło go, jak nisko upadł. Wystraszył się i zaczął szukać pomocy. Pokłócona z nim żona nie potrafiła mu przebaczyć, ale była wierna i chciała ratować małżeństwo.

– Zostawiła mi artykuł o Wspólnocie Trudnych Małżeństw „Sychar” – wspomina Marek. Dostrzegł związek kryzysu wiary z kryzysem małżeństwa. Po śmierci bł. Jana Pawła II prosił, za jego wstawiennictwem, o łaskę nawrócenia. To było 8 lat po ślubie. Wtedy przeżył pierwszą prawdziwą, szczerą spowiedź w życiu. Zaczął czytać Pismo św. Niespodziewanie sam poczuł, jak boli zdrada ze strony współmałżonka. – Gdy ja się nawróciłem, moja żona trwała w grzechu i związku pozamałżeńskim – tłumaczy. Mimo to, zostawił jej wszystko, czego razem się dorobili. Uwolnił się od pieniędzy, alkoholu i cudzołóstwa. Zmienił pracę. Wszystko po to, aby żona mu zaufała i czuła się bezpiecznie.

Ile razy przebaczyć?

Jola i Adam od 1,5 roku walczą o swoje małżeństwo. 6 lat temu zaczął się kryzys. Adam zdradził żonę 3 razy. Gdy żona odkryła pierwszą niewierność, pojechali razem do spowiedzi w Panewnikach. – Byłam pełna nadziei, że to się nie powtórzy, zgodnie z jego obietnicą – wspomina Jola. – Dwa lata temu mąż powiedział, że mnie już chyba nie kocha i spotyka się z kimś innym. Byłam wtedy zrezygnowana i powiedziałam, że to koniec – mówi Jola. Sprzedała nawet obrączki, ale był to rozłam na pokaz, bo bardzo męża kocha. – Mam męża alkoholika, który przez pierwsze 5 lat małżeństwa pił, a kiedy przestał, zaczęły się zdrady. Przysięga małżeńska na dobre i na złe pomogła mi to przetrwać – tłumaczy. – Pan Bóg zadziałał przez moje dzieci – mówi Adam ze spokojem. Nastolatki nagle zaczęły opuszczać się w nauce. Wszystko na kilka miesięcy przed maturą. To był ich krzyk niezgody na to, co się dzieje w domu. – Mieszkaliśmy wtedy z Adamem przez miesiąc w osobnych pokojach – mówi Jola. To była nieformalna separacja. Widząc, co dzieje się z dziećmi, postanowili skleić swoje małżeństwo i poszukać pomocy. Jola nie miała już jednak siły i zostawiła to w rękach Adama. – Ja już nie walczę – mówiła do niego. Mąż bardzo się starał, ale ona nie potrafiła kolejny raz wybaczyć. Zaczęła nawet szukać okazji do odebrania sobie życia. Wtedy wyjechali na rekolekcje dla małżeństw w Gidlach. Tam dowiedzieli się o WTM „Sychar”. Zaczęli jeździć do Żor.

Praca zamiast lekarstwa

Ognisko WTM „Sychar” w Żorach powstało z inicjatywy Marka w 2006 roku. Jola i Adam zauważyli, że po spotkaniu w żorskiej wspólnocie wystarcza im siły aż na tydzień bez kłótni małżeńskiej. Od rekolekcji w Gidlach modlą się codziennie wieczorem razem, nawet wtedy, gdy mają ciche dni. Czasem do modlitwy włączają się ich dorosłe dzieci. Pomyśleli o tym, żeby stworzyć ognisko „Sychar” w Katowicach. W tym czasie wrócił tu ks. Wojciech Ignasiak, z którym już dobrze się znali. Po rozmowie zgodził się zostać opiekunem katowickiej wspólnoty. Pierwsze spotkanie było w listopadzie. – Poznałam swoje wady i Pan Bóg pokazał mi drogę do przebaczenia mężowi, a to już jest bardzo dużo... – wzrusza się Jola. Dzięki „Sycharowi” poznała Boga i Biblię. – To mój Adam znał i czytał Pismo Święte – mówi z czułością, trzymając go za dłoń. Mąż nauczył ją, jak korzystać ze Słowa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama