Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Śląsk stał się narzędziem w polityce

Od pewnego czasu poruszane w lokalnych mediach tematy dotyczące Śląska i śląskości stają się okazją do ataków na jedność Ślązaków i Kościoła.

Najpierw krótka sonda. Proszę wybrać właściwą odpowiedź. Kto to jest Ślązak? A. Ten który się na Śląsku urodził, B. Ten, którego rodzice się tu urodzili, C. Ten, kto urodził się gdziekolwiek, ale chce mieć wpis w dokumentach: narodowość śląska, D. Ten, kto ma dziadka z niemieckim paszportem, E. Ten, kto po prostu tu mieszka i pracuje. Już? Proste, prawda? Może brakuje jakiejś możliwości do zaznaczenia?

Ostatnio, czytając wiele felietonów na ten temat, mam wrażenie, że temat śląskości i Ślązaków służy do przygotowania sobie politycznej kariery. Zwłaszcza kiedy jako zwolennicy autonomii Śląska wypowiadają się osoby z punktu C powyższej sondy. Ten temat poruszają też i tacy, którzy szukają dowolnej okazji, aby zaatakować Kościół. Pewien senator ze Śląska w wypowiedziach abp. Skworca widzi tylko i wyłącznie zachętę do odcinania się od śląskich korzeni. Ciekawe, bo czytając tekst przemówienia metropolity katowickiego, wygłoszonego podczas pielgrzymki duchowieństwa archidiecezji katowickiej do katedry Chrystusa Króla, do którego się odnosi jego krytyka, zdecydowanie widać troskę o jedność wszystkich, którzy śląską ziemię zamieszkują (całą treść przemówienia arcybiskupa znajdziesz tutaj). Nie ma tu mowy o dystansie wobec kultury tej ziemi i aspiracji ludzi, a jest nawoływanie do równego i sprawiedliwego traktowania każdego, kto tu mieszka. Perełką wśród wypowiedzi tego samego senatora, szukającego dowolnej okazji do przywalenia Kościołowi, jest i ta, w której próbuje udowodnić, że Kościół mąci w głowach Polaków i żyje z kłamstwa, gdy sprzeciwia się związkom partnerskim, małżeństwom par tej samej płci i możliwości adoptowania przez nie dzieci. To ciekawe stwierdzenie, bo takie podejście do problemu związków mieszanych wynika z Ewangelii, więc może lepiej wprost powiedzieć, że to Jezus miesza w głowach ludzi. Dwa tysiąclecia temu też tak o Nim mówiono, co więcej - w imię świętego spokoju zaprowadzono na Golgotę. Skoro Kościół kontynuuje dzieło Jezusa „mieszania” w ludzkich głowach, wypełnionych po brzegi schematami zachowania narzuconymi przez tzw. celebrytów i medialną sieczką, to możemy być spokojni. Oznacza to, że jest ciągle wierny nauce Jezusa, która ma sprzeciwiać się światu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama