Nowy numer 39/2020 Archiwum

Sztuka namacalna

Sobota upłynęła w województwie śląskim pod znakiem nocnych podróży autobusem.

Specjalny autobus kursował pomiędzy wszystkimi 14 punktami, które zgłosiły swój udział w trzeciej Metropolitalnej Nocy Teatrów. Dzięki temu podróże głodnych wrażeń teatralnych mieszkańców Śląska trwały do późnych godzin nocnych. – To jest nasz trzeci przystanek – tłumaczyła w Centrum Kultury Katowice Katarzyna Tobór-Osadnik.

– Wcześniej byłyśmy m.in. w Operze Śląskiej. Tam podobały nam się przymiarki kostiumów – opowiadały z entuzjazmem Julia Osadnik i jej koleżanka Wiktoria Komandor. Na uczestników MNT czekała cała masa atrakcji: spektakle teatralne, koncerty i wystawy. Szczególny charakter miała noc w Centrum Kultury Katowice. W jego budynku działa wiele instytucji kulturalnych, m.in. Teatr Korez i Centrum Scenografii Polskiej. – Jesteśmy jedyną placówką, która nie jest teatrem, a włączyła się w tę inicjatywę. I dodatkowo przygotowaliśmy premierowy spektakl „Wunschpunsch” – zauważył Adam Kowalski, dyrektor CSP. Na chętnych we wnętrzach CKK czekała „Noc z kryminałem”. Jak przekonywali jej pomysłodawcy, to jedyna okazja, żeby skonfrontować swoje wyobrażenia o złoczyńcach i przestępcach wyniesione z literatury i desek teatru z prawdziwą pracą policji. Pomogła obecność kom. Jacka Pytla, oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, który cierpliwie odpowiadał na pytania zwiedzających, związane z codziennością stróżów prawa. Frekwencja w poszczególnych miejscach może nie była ogromna, ale trzeba przyznać, że uczestnicy dopisali. Na nocną podróż po teatrach zdecydowało się – według szacunków organizatora – ok. 11 tys. osób. – Takie doświadczenie powoduje, że teatr przestaje być postrzegany jako coś dalekiego. Staje się namacalny i przyjazny. Dzięki temu wiele osób przekonuje się do częstszych w nim wizyt, poza takimi wydarzeniami – przekonywała Katarzyna Tobór-Osadnik. Właśnie tego okazyjnego podejścia do sztuki scenicznej niektórzy obawiają się najbardziej. Dyrektorzy teatrów zdradzili, że w tej sytuacji cały czas towarzyszy im myśl, jak przyciągnąć widzów poza takimi spektakularnymi akcjami. – Świetnie, że jest takie wydarzenie, które uczy ludzi świadomego i aktywnego uczestnictwa w kulturze, nastawionego na twórcze doświadczenia i poszerzanie wiedzy. Sądzę, że jest takim probierzem, który pozwala nam ocenić, na ile my, jako instytucja, rzeczywiście prowadzimy zrównoważoną działalność. Ale nie chciałbym, żeby okazało się, że Noc Teatrów jest tak naprawdę jedynym pretekstem w ciągu roku, na który mobilizujemy wszystkie siły, robimy coś więcej i to skutkuje większą liczbą odwiedzających – mówi Adam Kowalski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama