Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kobieta i imadło

Ile radości może dawać odcisk dłoni w glinie, doskonale wiedzą w Wodzisławiu Śląskim.

Najbardziej jestem dumny z polskiego godła, które wykonałem samodzielnie techniką wypalania – zdradza Marek Drózd. Jest jednym z podopiecznych Warsztatu Terapii Zajęciowej „Św. Hiacynta i Franciszek” Caritas Archidiecezji Katowickiej w Wodzisławiu Śląskim.

Siedem pracowni

Każdego dnia, przez 5 dni w tygodniu, 35 uczestników w 7 pracowniach uczy się i rehabilituje, pracując z gliną, poznając tajniki obsługi komputera lub wykonując rozmaite prace plastyczne. W tajniki zajęć wprowadzają ich opiekunowie. Wśród nich Wojciech Pańczyna, który prowadzi pracownię ceramiki. O glinie wie wszystko. Z pasją opowiada o pracach, które można z niej wykonać, i technikach wyrobu. – Staram się, żeby prace wykonywane przez podopiecznych były związane np. ze zbliżającymi się świętami. Kiedy zaczy- namy nowy temat, najpierw rozmawiamy o nim. Jeśli robimy ozdoby na święta Bożego Narodzenia, pierwsze spotkanie poświęcamy na omówienie zwycza- jów, jakie się z nimi kojarzą – wyjaśnia. Oprócz pracowni ceramiki w WTZ działa jeszcze sześć innych: informatyki, techniczno-stolarska, gospodarstwa domowego, tkacko-krawiecka, papieroplastyki i umiejętności społecznych. Każdy z uczestników ma opracowany indywidualny program rozwoju, dostosowany do jego potrzeb i możliwości. – W mojej pracowni zajęcia prowadzone są w dwóch grupach – wyjaśnia Krzysztof Jarosz, instruktor w pracowni informatycznej. – Pierwsza z nich to podopieczni, którzy nie potrafią czytać. Te osoby, po zapoznaniu ze sprzętem komputerowym i innymi przydatnymi urządzeniami, np. drukarką, pracują z programami edukacyjnymi, które pomagają im trenować pamięć czy spostrzegawczość. Drugą grupę stanowią uczestnicy warsztatów umiejący pisać i czytać. W tym przypadku uczymy się obsługi prostych programów komputerowych, edytorów tekstu czy stron internetowych – tłumaczy. Co zyskują uczestnicy, którzy przychodzą na zajęcia proponowane przez WTZ? Przede wszystkim – wiarę we własne możliwości. Oni sami, ich rodzice mogą zobaczyć, że są rzeczy, które potrafią samodzielnie wykonać, np. przygotować prosty posiłek czy uformować talerz z gliny, który ozdobią własnoręcznie. – Nie sądziłam, że kiedyś będę umiała wypalić obrazek albo poradzę sobie z imadłem – zdradza Anita Kolorz, która uczestniczy w zajęciach pracowni techniczno-stolarskiej. – A ja nauczyłem się piłować – mówi z dumą Marek Drózd, który zakończył naukę w tej samej pracowni i teraz poznaje tajniki komputerów.

Potrzeba serca

Te wszystkie zajęcia od niedawna odbywają się w zupełnie nowej siedzibie, którą poświęcił ks. Krzysztof Bąk, dyrektor Caritas Archidiecezji Katowickiej. – Wcześniej ten budynek zajmował szpital. Po jego przeprowadzce starostwo zaproponowało nam, żebyśmy się tu przenieśli – wyjaśnia Andrzej Pałka, dyrektor WTZ. – Decyzja o zmianie siedziby zapadła rok temu. Uczestnicy warsztatów już zdążyli się przyzwyczaić do nowej lokalizacji. Bardzo ją sobie chwalą. – To samo centrum miasta, dzięki temu łatwiej mi dojechać na zajęcia – zauważa Anita Kolorz. – Nowy budynek jest super! – dodaje Marek Drózd. – Chociaż przez pierwsze dwa dni mieliśmy trochę problemów z szybkim zorientowaniem się, gdzie znajdują się konkretne pracownie. Zmianę postrzegają pozytywnie także prowadzący zajęcia. – Wszystko jest odnowione. Przed planowaną przeprowadzką stopniowo wymieniliśmy całe wyposażenie. Jednak zanim będziemy mogli rzetelnie ocenić nową siedzibę, musimy w niej trochę popracować – zastrzega Krzysztof Jarosz. Planów związanych z nową siedzibą jest wiele. – Jeszcze nie zagospodarowaliśmy piwnic. Być może uda się nam tam zorganizować dodatkowe pracownie – snuje plany Andrzej Pałka. Motywacją do działania jest kolejka chętnych, którzy chcą uczestniczyć w zajęciach. W tym względzie przepisy są bezlitosne – na jednego prowadzącego może przypadać nie więcej niż pięciu podopiecznych. Dlatego zdarza się, że najwytrwalsi czekają po kilka lat. – Dobór kadry także nie jest prosty. Osoba, która chce pracować z niepełnosprawnymi, musi nie tylko mieć odpowiednie kwalifikacje, ale przede wszystkim serce do swoich podopiecznych. Oni są bardzo spontaniczni i wyczuwają każdy fałsz. A z motywacją kandydatów bywa różnie – mówi dyrektor WTZ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama