Nowy numer 25/2018 Archiwum

Niespodzianka pod gontem

Miedźna. – Wczoraj wyszedłem po rusztowaniu na wieżę. Fatalnie! Ten modrzew jest tak zjedzony, że słoje można palcami wyciągać! – mówi inżynier Wiesław Horak, inspektor nadzoru nad remontem największego drewnianego kościoła w archidiecezji.

Proboszcz też jest zaniepokojony. Według kosztorysu, wymiana pokrycia dachowego na zabytkowym kościółku w Miedźnej pod Pszczyną miała kosztować 826 tys. zł, z czego połowę dało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tymczasem okazuje się, że trzeba skądś wytrzasnąć prawie 100 tys. zł więcej.

Wróg siedzi w drewnie

Dlaczego? Bo po zdjęciu starego, spróchniałego gontu pod spodem pokazały się spróchniałe łaty i krokwie. Na wieży do wyrzucenia jest całe pokrycie tak zwanej izbicy. – Wymieniliśmy już tam zjedzone przez korniki belki, no i uzupełniliśmy zastrzały, które kiedyś z wieży usunęli jacyś „ekstrafachowcy”. Prawdopodobnie w latach 20. albo 30. XX wieku – zżyma się Wiesław Horak. – Osłabili w ten sposób konstrukcję wieży, bo te zastrzały są potrzebne choćby po to, żeby opierać się sile wiatru. Trzeba też było zrobić repliki starych krzyży, bo okazało się, że w tych dawnych już nie ma metalu, sama rdza – wylicza.

Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama