Nowy numer 48/2020 Archiwum

Amerykanin w Leszczynach

Dlaczego wyemigrował z USA do Leszczyn pod Rybnikiem? Proste: żeby zaopiekować się teściami.

Dbaj, by tak zostało!

– Polacy w dużej mierze bezmyślnie łykają mody płynące z Ameryki. Może u nas będzie wkrótce tak samo? – pytamy. – Oby nie. Ale to możliwe. Czy ludzie naprawdę zawsze muszą upaść na twarz, żeby się czegoś nauczyć? – zastanawia się Gabrysia. – Na szczęście widzimy też w Polsce dużo więcej inicjatyw ze strony Kościoła, księży i kościelnych ruchów, które starają się hamować ten proces. W Polsce jest już przynajmniej świadomość tego zagrożenia – mówi.

– Ale czy w Polsce rzeczywiście jest lepiej, jeśli chodzi o wartości rodzinne? – mamy wątpliwości. – Tak, my to widzimy. Ja w Polsce pracuję jako lektor jęz. angielskiego. Ostatnio pytałem moich uczniów w liceum w Czerwionce, co jest dla was najważniejsze w czasie świąt Wielkanocnych. Wiesz, co wszyscy odpowiedzieli? „Spędzenie czasu z rodziną”. Wszyscy! W Stanach dzisiaj nie usłyszysz już takiej odpowiedzi. Tam nastolatki mówią: „czas spędzony z przyjaciółmi”. I to należy w Polsce bardzo pielęgnować, dbać, żeby tak pozostało – podkreśla Steve.

Ale jak dbać, skoro dzieci bardziej, niż kiedyś, są dziś kształtowane przez media? Sitterowie odpowiadają, że jednak coś od nas zależy. Czasem rodzic nawet nie wie, że pisemko dla nastolatek, które czyta córka, robi jej wodę z mózgu, np. zachęcając ją do seksu. Albo że dzieci grają na komputerach w gry, które im szkodzą. – Choćby popularne „The Sims”. Pierwsze edycje były w miarę niewinne, co uśpiło czujność wielu rodziców. Nowsze są przesycone erotyzmem – ostrzega Steve. Podrzuca też pomysły na budowanie rodzinnej więzi od strony pozytywnej. – W Stanach zrobiono parę lat temu badania, które potwierdziły, że jeśli cała rodzina spotyka się przy stole co najmniej raz dziennie, to dzieci z tych rodzin lepiej sobie radzą w życiu i mają większe szanse na założenie własnych, szczęśliwych rodzin – mówi.

Sitterowie nie chcą, żeby rodzinny dom stał się dla ich córek tylko przystankiem. Tak stało się w większości domów w USA. – Tutaj niestety czasami też już tak bywa – dodaje Steve. Sitterowie bardzo pilnują, żeby codziennie całą rodziną siadać przynajmniej do kolacji. Przy innych posiłkach pełny skład nie zawsze jest łatwy do osiągnięcia, bo wszyscy w rodzinie mają w ciągu dnia dużo bieganiny. Za to w niedziele ich rodzina siada do odświętnych obiadów w składzie trzypokoleniowym, czyli z rodzicami Gabrieli.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama