Nowy numer 39/2020 Archiwum


Co piąta przetrwała...

Tworzą wielką rodzinę, choć połączyły je nie więzy krwi, a KL Ravensbrück.


Nie od razu Katarzyna Mateja z Rudy Śląskiej potrafiła mówić o obozowych przeżyciach. Przełom nastąpił w latach 70. ub. wieku, w czasie pielgrzymki rodziny Ravensbrück do Lourdes. Jeden z noclegów na trasie był w Niemczech. W czasie Mszy św. ksiądz z tamtejszej parafii mówił do Niemców, że mają okazję prosić byłe więźniarki o przebaczenie.
– Przyszła do mnie Niemka i tak mnie serdecznie prosiła o przebaczenie, że rozpłakałam się, ucałowałyśmy się i powiedziałam, że przebaczam wszystkim Niemcom! – Katarzyna Mateja wzrusza się na samo wspomnienie.
Od tej chwili poczuła się wolna i może normalnie mówić o swoim obozowym losie. Bez przebaczenia nie było to możliwe.


Wolność w śpiewie


20 procent. Tylko tyle i aż tyle Polek przetrwało w niemieckim, nazistowskim obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Polki stanowiły tam najliczniejszą, 40-tysięczną grupę więźniarek. Katarzyna Mateja, choć skończyła już 92 lata, doskonale pamięta szczegóły tamtych wydarzeń.
Urodziła się w Kędzierzynie--Koźlu jako córka powstańca śląskiego. Z tego powodu po podziale Śląska cała rodzina musiała przenieść się do Radzionkowa. Przed wojną w harcerstwie przeszła przeszkolenie jako sanitariuszka.

W 1941 r. została aresztowana za działalność patriotyczną i osadzona w więzieniu w Mysłowicach. Potem przewieziono ją do KL Ravensbrück z wyrokiem dożywocia.
W obozie aktywnie włączyła się do działalności konspiracyjnej i należała do obozowej harcerskiej drużyny „Mury”. Powstała ona w Ravensbrück i bez wpadki przetrwała do wyzwolenia. Pani Katarzyna wspomina, jak „Mury” zorganizowały śpiew pieśni patriotycznych w czasie przemarszu z pracy. Więźniarki szły w kolumnach podzielonych według narodowości. Strażniczka kazała im śpiewać. Gdy przyszła kolej na Polki, rozległo się donośne „Oto dziś dzień krwi i chwały”. Strażniczka nie rozumiała tekstu i pochwaliła Polki za dobre śpiewanie, a w obozie wiele kobiet, słysząc śpiew, myślało, że to już nadeszło wyzwolenie.
Działalność „Murów” oparta była na wartościach chrześcijańskich. Dla ravensbrüczanek jest rzeczą oczywistą, że zawdzięczają ocalenie Bożej Opatrzności i Matce Bożej. – Nigdy nie miałam chwili zwątpienia – zapewnia pani Katarzyna, dodając, że kto tracił wiarę, rzucał się na druty. Z wielkim wzruszeniem wspomina też Komunię św., przyjmowaną ukradkiem w obozie. Pewna siostra zakonna uwięziona w obozie przemyciła z niemieckiego kościoła jedną Hostię i podzieliła pomiędzy więźniarki. – To był wtedy raj dla duszy, obóz nie istniał, a dusza unosiła się do Boga – wzrusza się pani Katarzyna.


Byłe więźniarki z Ravensbrück. W środku zastępowa drużyny „Mury” Józefa Kantor. Stoją od lewej: Hanka Burdówna,  Janina Tyszkiewicz, Katarzyna Mateja. Niepokalanów 1987   Byłe więźniarki z Ravensbrück. W środku zastępowa drużyny „Mury” Józefa Kantor. Stoją od lewej: Hanka Burdówna, Janina Tyszkiewicz, Katarzyna Mateja. Niepokalanów 1987
archiwum rodzinne
Ciocie z Częstochowy



Ravensbrüczanki od lat tworzą jedną rodzinę. Dramat obozu złączył losy więźniarek już na zawsze. Do ich grona należą takie postacie jak Wanda Półtawska, Józefa Kantor, Urszula Wińska czy Zofia Rysiówna, która – zanim trafiła do obozu – brała udział w akcji odbicia z rąk gestapo Jana Karskiego, emisariusza rządu emigracyjnego. Po wojnie przez wiele lat pielgrzymowały na Jasną Górę, aby podziękować za ocalenie. Te więzy rodziny Ravensbrück odczuwały także dzieci ocalonych więźniarek. Maria Lorens, córka pani Katarzyny, wspomina, że wychowywała się w otoczeniu wielu ciotek, które poznała podczas takich spotkań. Jako dyrektor Szkoły Podstawowej nr 24 w Rudzie Śląskiej od 2005 roku sama angażuje się w utrwalenie pamięci o KL Ravensbrück. Zorganizowała m.in. konkurs recytatorski poezji lagrowej więźniarek KL Ravensbrück dla klas gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Patronat nad nim objął marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz. Senat ogłosił także kwiecień 2012 roku miesiącem pamięci o ofiarach niemieckiego, nazistowskiego obozu w Ravensbrück, bo 30 kwietnia mija kolejna rocznica wyzwolenia go przez Armię Czerwoną.
Córka pani Katarzyny chciałaby kontynuować tradycję spotkań na Jasnej Górze, w których uczestniczy już kolejne pokolenie. Dlatego 27 kwietnia zaprasza do sanktuarium dzieci ravensbrüczanek. Msza święta zostanie odprawiona o 13.30 w kaplicy cudownego obrazu. Wszystko po to, aby pamięć nie przeminęła.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama