Nowy numer 39/2020 Archiwum

Największy altruista i Madonny

Krytycy piszą, że jego malarstwo charakteryzują zakłócenia. Z Franciszkiem Kaflem o tym, gdzie w jego twórczości znalazło się miejsce na własną interpretację wizerunków Maryi z polskich sanktuariów, rozmawia Marta Sudnik-Paluch.

Marta Sudnik-Paluch: Ma Pan na swoim koncie 40 wystaw indywidualnych. Czym aktualna różni się od poprzednich?


Franciszek Kafel: – To zupełnie inna wystawa niż dotychczasowe. Obrazy, które będą na niej pokazywane, zawierają wątki osobiste. Wiele z nich odnosi się bezpośrednio do osoby Jana Pawła II. Myślę, że dotyczy to obrazów, w których posługiwałem się fragmentami jego modlitw. Gdybym miał to jakoś dookreślić, to jest to malarska interpretacja ikony. Do niej dopisane są teksty modlitw. Oprócz tego, ekspozycja pokazuje prace związane z niektórymi miejscami pobytu Ojca Świętego.
Na wystawie znajdzie się także obraz przedstawiający moje rodzinne Tropie. Tam właśnie Karol Wojtyła, wtedy metropolita krakowski, przybył w 1966 roku z okazji uroczystych obchodów tysiąclecia chrztu. Związane to było z pobytem na tych ziemiach eremity św. Andrzeja Świerada, jednego z pierwszych świętych polskich z X w.


Skąd taki temat?


– Cykl powstał spontanicznie. Impulsem był rok 2005 – odejście papieża. Dla mnie było to przejmujące doświadczenie, jak pewnie dla wielu z nas. To był taki rok przełomowy. Wcześniej interesowałem się średniowiecznym malarstwem tablicowym, ciągle krążyły we mnie jakieś idee, by dokonać parafrazy niektórych obrazów, szczególnie tych związanych z kultem maryjnym. Postanowiłem wtedy połączyć kult maryjny w życiu Jana Pawła II z elementami malarstwa tablicowego i stworzyć formę malarsko-graficzną. Tak powstał pierwszy obraz, a potem kolejne. Na wystawie będzie ich 13. To Madonny z różnych sanktuariów w Polsce.


Skąd czerpał Pan fragmenty modlitw zamieszczone pod wizerunkami?


– Tekstów poszukiwałem w różnych źródłach, m.in. w internecie. Dużo pomogła mi żona. W obecnych czasach łatwiej dotrzeć do nich niż kiedyś. Jednym z pierwszych, na który zwróciłem uwagę, była poruszająca modlitwa Jana Pawła II z 2002 roku, z sanktuarium kalwaryjskiego. Papież wyraża tam wielką troskę o los człowieka. Mówi w niej m.in.: „Bezrobotnym daj spotkać pracodawcę, wyrzuconym na bruk pozwól znaleźć dach nad głową, rodzinom daj miłość”. Warto sięgać do tych tekstów. Mogę powiedzieć wprost, że Jan Paweł II to dla mnie największy altruista tego świata.


To tylko odczucie po lekturze czy miał Pan bezpośredni kontakt z Ojcem Świętym?


– Spotkałem go tylko raz, w moim rodzinnym Tropiu nad Dunajcem. Jako 12-letni chłopak wygłaszałem przed biskupem z Krakowa wiersz. Miałem ogromną tremę. Do dziś pamiętam to znaczące wydarzenie.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama