• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Dżuma XXI wieku

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    To walka o godne życie, zdrowie, czasem prewencja. Śląskie miasta przyznają otwarcie, że mają problem ze śmieciami i odorem. I zaczynają działać.

    W świetle obecnego prawa odpadami można obracać pomiędzy pośrednikami. Dlatego coraz większa liczba osób mówi otwarcie – to luka, żeby śmieci „wyparowywały”. – Kwity za ich odbiór są sprzedawane pomiędzy nieskończoną liczbą pośredników, a sama masa ląduje gdzieś na dzikim wysypisku – mówi prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech. – Dlatego niemożliwe jest ustalenie, czyje śmieci zostały porzucone.

    Detektyw na tropie

    Boleśnie przekonuje się o tym Bytom. Oburzeni sytuacją mieszkańcy działają w inicjatywie „Bytom to nie hasiok”. Tworzą mapę wysypisk i starają się monitorować zakłady przetwórstwa działające w mieście. Natomiast prezydent Damian Bartyla postanowił do działania włączyć… biuro detektywistyczne. Dokument miał być przekazany organom ścigania. – Samochody nawet na gdańskich numerach przejeżdżały 600 km, żeby wyrzucać śmieci na terenie Bytomia. Mamy przypadki, gdzie praktycznie cała Polska tu się wysypywała – relacjonował ujawnione w raporcie przypadki dyrektor generalny Agencji Bezpieczeństwa Gospodarczego Dariusz Woźnicki.

    Dostępne jest 28% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół