• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Z Jackiem pod prąd

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Imię św. Jacka otrzymuje Katolicka Szkoła Podstawowa z Katowic-Bogucic. Dlaczego właśnie święty, który żył aż 800 lat temu?

    Kandydatów na patrona było trzech – także św. Jadwiga Śląska i bł. Pier Giorgio Frassati. Ten ostatni, zmarły w młodości, jest bardzo lubiany przez młodzież. – A jednak dosyć szybko to św. Jacek stał się liderem. Sama, kiedy zaczęłam mu się przyglądać, poczułam się zawstydzona. W internecie na stronie poświęconej Jackowi [jacek.iq.pl – przyp. P.K.] zobaczyłam, ile jest na świecie związanych z nim miejsc kultu. To niesamowite! – mówi dyrektor Anna Malkiewicz-Michalska.

    Święty z ADHD

    Rzeczywiście, św. Jacek jest bardzo czczony w Ameryce Południowej. Także w USA każdy zna jego imię, choć tu mało kto kojarzy je ze świętym Ślązakiem. Amerykanie pamiętają jednak o zwycięskiej bitwie stoczonej w XIX wieku pod miastem San Jacinto – czyli właśnie „Święty Jacek”. Z tego powodu imię San Jacinto noszą w Stanach Zjednoczonych ulice, szkoły, szpitale, miejscowości, rzeki, góra w Kalifornii, najwyższy pomnik na świecie (obelisk o wysokości 172 m), a nawet okręt wojenny.

    – Tymczasem my jakoś zapomnieliśmy o wspaniałym świętym, który wyszedł z ziemi śląskiej i zrobił kawał świetnej roboty ewangelizacyjnej. Patron archidiecezji katowickiej nie miał dotąd na jej terenie ani jednej szkoły swojego imienia! – zwraca uwagę dyrektor. Święty Jacek, nazywany Apostołem Północy, patronuje też zaledwie czterem parafiom archidiecezji katowickiej. – Myślę, że gdyby żył dzisiaj, chyba musiałby przemieszczać się z prędkością światła. Żartowaliśmy, że to pierwszy opisany w historii przypadek ADHD... Szedł w sandałkach, piechotą, wszędzie po drodze zakładając klasztory. Poznawaliśmy coraz lepiej św. Jacka i rozkochiwaliśmy się w nim – mówi A. Malkiewicz-Michalska. Katolicka Szkoła Podstawowa Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Katowicach powstała ćwierć wieku temu. Założyła ją grupa przyjaciół, która wyszła z duszpasterstwa akademickiego spod skrzydeł ks. Stanisława Sierli. Wielu z nich miało wtedy dzieci. Najpierw założyli katolickie liceum, a później właśnie tę podstawówkę. Byli wśród nich m.in. Teresa i Eugeniusz Maliccy czy prof. Julian Gembalski. Ta podstawówka ma renomę. Choć czesne wynosi blisko 600 zł, niektórzy przywożą do niej dzieci z miejscowości leżących 30 km od Katowic.

    Dzieci nawracają tatę

    Do katolickich szkół posyłają dzieci nie tylko rodzice zaangażowani w życie Kościoła. Są i tacy, którzy mało myślą o Bogu, ale przyciąga ich wysoki poziom nauczania. I chyba też jakieś przeczucie, że wychowanie religijne, którego sami nie dają dzieciom, jednak pomoże im w wyprowadzeniu potomków na ludzi. Niektórzy uczniowie dopiero w pierwszej klasie tej szkoły uczą się więc prostych modlitw. Kiedyś ojciec dwojga uczniów wyznał pani dyrektor: „Zupełnie rozwaliliście mnie, niewierzącego. Jestem »resortowym dzieckiem«. Dwójka moich dzieci doprowadziła mnie do przyjęcia sakramentu chrztu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół