• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Heaven, I’m in heaven…

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 30/2017

    dodane 27.07.2017 00:00

    – Jak dostać się do Nieba? – zagaduję pana przy bankomacie. – Do góry i w prawo.

    Wchodzę pod górkę, skręcam w prawo, jest. Tuż obok kościół – kolegiata Świętego Wojciecha i Świętej Katarzyny. „Chudego łatwiej porwać, bądź bezpieczny, zjedz ciastko i wypij kawę” – głosi sympatyczny napis na tablicy przed budynkiem.

    Niebo istnieje

    W środku – ciasta, ciasteczka, lody i ekspres do kawy z prawdziwego zdarzenia z włoską flagą. Dalej – stoliki i regały zapełnione różnymi książkami o tematyce chrześcijańskiej (nie brakuje tej najważniejszej – Pisma Świętego). Są i różańce, i fragmenty słowa Bożego lub cytaty świętych na stolikach… A nad głowami lampy w kształcie chmur. Malinową chmurkę popijam pysznym cappuccino. Za chwilę skosztuję nieziemskich lodów. W tle leci „Let it rain”. Heaven, I’m in heaven… Niebo istnieje naprawdę. To prawdziwe – i to w Jaworznie.

    Jestem w kawiarni-księgarni Niebo w Mieście. Ta znajduje się tu od roku. Warto ją odwiedzić zwłaszcza w upalne lato. Managerką tego miejsca jest Ewelina Jagielska ze wspólnoty Metanoia z Jaworzna. Za słodkości odpowiada Marcin Gatner, właściciel piekarni, cukierni i kawiarni w Paniówkach. Pomysłodawcą sieci kawiarni jest Witek Wilk – charyzmatyczny rekolekcjonista, muzyk, mąż i ojciec. Poznajcie historię tego miejsca. – Jakieś 7 lat temu nawróciłam się. Zemdlałam w pracy i okazało się, że jestem chora. Pojechałam do szpitala i wyszło mnóstwo chorób – opowiada Ewelina Jagielska. – Mama powiedziała mi coś takiego: „Jesteś już w takim stanie, idź na Mszę z modlitwą o uzdrowienie”. Pochodzę z rodziny katolickiej, tradycyjnej. Zawsze Bóg był w moim sercu, ale Jego obraz był jedynie taki: za dobre wynagradza, za złe karze. To był mój Bóg. Pojechałam na tę Mszę, patrzę: wariaci, ludzie podnoszą ręce, klaszczą. Stwierdziłam jednak, że skoro już tu jestem, to pójdę do spowiedzi – tłumaczy, dodając, że właśnie wtedy powoli rozpoczęła się jej nowa przygoda z Jezusem. Ewelina zaczęła chodzić na spotkania wspólnoty Metanoia, czytać Pismo Święte, codziennie uczestniczyła w Eucharystii, pochłaniała książki o tematyce religijnej.

    Na tym nie da się zarobić!

    Jest matką trojga dzieci. Kiedy na świecie pojawiła się jej najmłodsza córka, mimo że lubiła swoją pracę, wiedziała, że już do niej nie wróci. O to, co ma robić w swoim życiu, zaczęła pytać samego Boga. – Słuchałam rekolekcji Witka Wilka, w których mówił, że nie ma osoby, która nie miałaby talentu. To jest logiczne, ale wtedy jakoś mnie to uderzyło. Zaczęłam zastanawiać się nad swoim talentem i pytać ludzi, w czym jestem dobra. Powiedzieli, że na pewno mam talent do przedsiębiorczości, organizacji, komunikacji. Na co ja: „W takim razie założę firmę” – wspomina. Po jakimś czasie przypomniało jej się marzenie z czasów, kiedy była nastolatką.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Kora
      01.08.2017 13:40
      Szkoda, że w rzeczywistości wygląda to inaczej niż w tych wszystkich filmach i artykułach o Niebie w mieście. Moja znajoma tam pracowała i została wyrzucona, chodziło tylko o pieniądze, jak największy zysk i dobrą opinię lidera wspólnoty Metanoia.
    • Piotrek
      02.08.2017 22:51
      Mieszkam w Jaworznie i jakoś nie uważam żebyśmy mieli tu niebo, na pewno nie w tej kawiarni. Obsługa pozostawia bardzo wiele do życzenia, z chrześcijaństwem mają wspólne chyba tylko wyposażenie księgarni bo w obsłudze klienta niestety się to nie przejawia (wykłócanie się za ewidentny bład kelnera). Są milsze kawiarnie do odwiedzenia w naszym mieście, proszę się nie sugerować tylko tym co mówi menagerka tego miejsca, która z resztą też ma sporo skandali na koncie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół