• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Nie robią skansenu

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki 29/2017

    dodane 20.07.2017 00:00

    W kawiarni siedzi mężczyzna w pięknie skrojonym szakecie i bizokach. Towarzysząca mu kobieta ma suto plisowaną mazylonkę i biały kabotek. Dziś to niemożliwe? Wiktor Franki wierzy, że jak najbardziej tak.

    Wbrew temu, co można by pomyśleć, Wiktor Franki tradycję chodzenia w strojach śląskich odkrył niedawno. I tak go zafascynowała, że postanowił organizować spotkania osób, które ten zwyczaj pielęgnują. – Nie chcę być uważany za specjalistę w tej dziedzinie – zastrzega. – Moim celem jest promowanie strojów ludowych. Wyciąganie ich z szafy. Warto pokazać, że jest wiele osób, które w swoich lokalnych społecznościach inicjują chodzenie w śląskich strojach na rozmaite uroczystości – mówi.

    Moda na śląski

    Dziś w wielu przypadkach strój śląski stał się dodatkiem do obrzędów – czy to kościelnych, czy to lokalnych uroczystości. – My chcemy rozbić te stereotypy. Pokazać, że strój śląski może doskonale funkcjonować w codziennym życiu – mówi Wiktor Franki. I przywołuje przykłady Piekar, Bytomia czy Katowic-Bogucic, gdzie ludzie noszący stroje śląskie tworzą silne lokalne społeczności.

    – W Piekarach-Dąbrówce są osoby posiadające oryginalne elementy stroju śląskiego, które przetrwały od XIX czy XX wieku – podkreśla. Zdaniem Wiktora Frankiego w grupie osób chodzących w strojach śląskich można wyróżnić trzy podstawowe motywacje. Pierwszą jest uczestnictwo w zespołach ludowych. Kolejną jest pielęgnowanie tradycji. – I to nie jest, jak chcą niektórzy, „robienie skansenu”, tylko podtrzymywanie ciągle żywego w śląskich rodzinach zwyczaju – zauważa W. Franki. Trzecią grupę stanowią ci, których inspiruje „moda” na chodzenie w strojach śląskich. Z tych obserwacji zrodził się pomysł – najpierw na sesję zdjęciową, a później na marsz osób w strojach regionalnych. – Jest tyle świąt i najróżniejszych dni: roweru, frytek i inne, a nie ma jeszcze święta stroju ludowego. Pomyśleliśmy, że sami możemy go ogłosić. Dlatego świętujemy zawsze w pierwszą niedzielę sierpnia – wyjaśnia.

    Rodzina w strojach

    6 sierpnia o 16.00 kolejne spotkanie – w centrum Katowic. – To nie ma być manifest polityczny, żadne cele zarobkowe nam nie przyświecają. Chodzi nam jedynie o promowanie Śląska – podkreśla Wiktor Franki. – Spotykamy się przy dworcu kolejowym. Zależy nam, żeby zaistnieć w przestrzeni miejskiej. Nie chcemy, żeby ktoś pomyślał, że to wycieczka zespołu ludowego – uśmiecha się Wiktor Franki. W niedzielę 6 sierpnia do Katowic zaproszeni są wszyscy, z różnych zakątków Śląska. – Stroje śląskie są bardzo różnorodne. Ja będę ubrany w strój rozbarski. Ale ciekawie będzie w jednym miejscu zobaczyć, jakimi detalami różnią się nasze stroje. Nie wiem, jaki będzie odzew. Liczę, że pojawią się także osoby po prostu ciekawe, jak wygląda takie spotkanie, i chętne do zrobienia zdjęć. Bo naprawdę warto – zachęca.

    Takie wydarzenie już raz się odbyło – w ubiegłym roku ci, którzy kultywują tradycję chodzenia w strojach śląskich, spotkali się na terenie Muzeum Śląskiego. Wśród licznej grupy reprezentującej Katowice-Bogucice byli Ewelina i Marcin Janczurowie z dziećmi, wtedy 7-letnią Zosią i 2-letnim Piotrusiem. – To naprawdę świetna inicjatywa. Bardzo nam się podobało. Zobaczyliśmy, jak wielu nas jest – mówi Ewelina. – W tym roku też się wybieramy. Znowu całą rodziną. Spotkanie w strojach śląskich rozpocznie się w niedzielę 6 sierpnia o godz. 16 na pl. Wilhelma Szewczyka w Katowicach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół