• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Pamiętaj o Lekarzu

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    O Bogu, który słucha, o modlitwie z ofiarą z siebie i oświadczynach w drodze na Jasną Górę mówi ks. Marek Bernacki.

    Przemysław Kucharczak: Czy widział Ksiądz, jak w czasie pielgrzymki rybnickiej ludzie doświadczali mocy Pana Boga?

    Ks. Marek Bernacki: Co roku widzę. Na przykład Jarek i Agnieszka z Rybnika-Chwałowic, którzy przez siedem lat starali się bezskutecznie o dziecko. Napisali mi ostatnio tak: „Żaden lekarz nie mógł nam pomóc, ale zapomnieliśmy o Najlepszym »Lekarzu«. Poszliśmy na pielgrzymkę prosić Matkę Bożą o wstawiennictwo i już we wrześniu nasza prośba została wysłuchana”.

    ...A pielgrzymka jest na początku sierpnia.

    Tak. Urodzili się im Maks, a później Hania. Nadal spotykam Jarka w grupie czwartej, chwałowickiej; teraz chodzi, żeby podziękować. Albo pani, która dwa lata temu powiedziała: „Jak mogłabym nie iść? Trzy lata prosiłam, żeby mąż przestał pić. Bardzo źle już było w domu, ale nie traciłam wiary, zawsze do Matki Bożej szłam z tą intencją”. Okazało się, że po tych trzech latach jej mąż zerwał z alkoholem. To jest działanie Boże.

    Ludzi, którzy mówią, że Pan Bóg wysłuchał ich prośby o dzieci, na pielgrzymce rybnickiej jest chyba sporo. Dwa lata temu w wodzisławskiej grupie 7. Józef Falat z Karwiny mówił mi, że rok wcześniej był na pielgrzymce po raz pierwszy, „a zaraz wnuczka się urodziła”. Jego córka Lucja, sekretarka burmistrza Pragi, i zięć Lukas, policjant, czekali na dziecko przez 12 lat. Mieli skierowanie na sztuczne metody. „Zamiast z nich skorzystać, Lukas poszedł ze mną na tę pielgrzymkę. Wrócił z niej i zaraz, całkiem naturalnie, pojawiła się moja wnuczka” – mówił mi pan Józef, który szedł dziękować za dwumiesięczną wtedy Emę.

    Tak, wyproszenie potomstwa dość często tu się zdarza. Wiadomo, że ludzie proszą Boga też w innej formie, na przykład odmawiają nowenny pompejańskie, koronki czy litanie, a On także wtedy wysłuchuje. Pielgrzymka nie jest przecież jedynym dziełem, gdzie można coś szczególnego u Boga wyprosić. Niemniej sądzę, że modlitwa połączona z wysiłkiem fizycznym i pewną ofiarą z siebie jest cenna w Jego oczach.

    Kto z zapisujących się w tym roku pielgrzymów mieszka najdalej od Rybnika?

    Na listach zapisów mamy już ludzi z całej Polski. Wielu ma na Śląsku rodziny, ale coraz więcej mamy takich, którzy wcześniej chodzili z pielgrzymką warszawską albo nawet znad morza. Wyjaśniają, że na przykład nie dostaną tak długiego urlopu, a bardzo chcą iść. Mówią, że pielgrzymka rybnicka pasuje im ze względu na długość (4 dni) i z powodu dogodnego dla nich terminu. W zeszłym roku byli z nami pielgrzymi, którzy przyjechali do Rybnika dzień wcześniej, przenocowali w hotelu i rano stawili się na wymarsz. To ludzie znad morza, z Wielkopolski, z Zielonogórskiego, z Lublina... Jednemu panu spod Warszawy tak się spodobało, że chodzi z nami co roku. Są też pielgrzymi z zagranicy.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół