• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Ludzie wzięci z ziemi

    dodane 02.03.2017 00:00

    Młodzi mężczyźni padli twarzami na posadzkę. Leżeli tak bez ruchu, podczas gdy wszyscy wokół modlili się za nich Litanią do Wszystkich Świętych.

    Nowi diakoni zostali wyświęceni 25 lutego w trzech miastach archidiecezji katowickiej. Te przejmujące obrzędy odbyły się w Katowicach (piszemy o tym na stronie I), a także w Knurowie i Rudzie Śląskiej. W kościele św. Józefa w Rudzie święcenia przyjęli: Dawid Gawenda z tej właśnie parafii, Rafał Grzybek z parafii św. Anny w Zabrzu i Maciej Niesporek z parafii Niepokalanego Serca Maryi w Radlinie-Głożynach. Biskup pomocniczy Marek Szkudło, który udzielał święceń w Rudzie, mówił przyszłym diakonom, by nigdy nie zapomnieli o swoim podstawowym powołaniu: służbie ludziom i Ewangelii. Prosił, aby pamiętali, że nie są aniołami, ale „ludźmi wziętymi z ziemi”, powołanymi przez Boga. – Stworzył was Pan z ziemi. Z konkretnych rodzin, miejscowości, parafii. Stworzeni z ziemi, jesteście i pozostaniecie jej częścią. Dzisiejszy dzień nie jest dniem waszego „w-niebo-wzięcia”.

    To dzień waszego ustanowienia dla służby na tej ziemi. Ludziom, zwykłym ludziom, takim jak wy. I bardzo was proszę, abyście nigdy o tym nie zapomnieli – mówił. – Wszystkie ludzkie przypadłości, każdy ludzki smutek i każda radość, każde człowiecze cierpienie i każde wyzwolenie było, jest i pozostanie również waszym udziałem. Ale to dzięki temu Pan Bóg chce na diakonów właśnie was: zwykłych ludzi. Gdyby miało być inaczej, powołałby do tej służby aniołów – stwierdził.

    Cytując kard. Ratzingera, biskup Marek mówił, że diakon może głosić tylko to, co usłyszał i... jeżeli usłyszał. – Może przekazywać żywą Ewangelię dla tych czasów tylko wtedy, jeżeli sam słucha Ewangelii. W takim stopniu, w jakim się wsłuchuje, może być posłańcem, może przekazywać dalej głos Boga – powiedział. W Knurowie święcenia diakonatu przyjęli: Bartłomiej Cudziło z parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Knurowie, Grzegorz Kapuła z Rybnika-Orzepowic i Mateusz Mryka z parafii Ducha Świętego w Tychach. Święceń diakonatu udzielił im w parafii MB Częstochowskiej biskup pomocniczy Adam Wodarczyk. W homilii mówił nowym diakonom o świętym bracie Albercie – Adamie Chmielowskim. Polski Kościół właśnie obchodzi poświęcony mu rok. – Nie przyjął święceń diakonatu, ale doskonale swoim życiem pokazał, co to znaczy służyć, co to znaczy być dla innych, co to znaczy odkrywać oblicze Chrystusa w twarzach najbardziej ubogich. I co to oznacza oddać talenty swojego życia; przecież był niezwykle uzdolniony. Miał wielkie uznanie w świecie artystycznym, a wszystko to zostawił dla miłości Jezusa poniżonego, cierpiącego w najbardziej ubogich i potrzebujących – mówił. Biskup zachęcał trzech nowych diakonów, żeby w tym szczególnie dla nich ważnym roku wpatrywali się właśnie w postać brata Alberta. – Bo ta pokusa, aby stawać się wielkim, aby szukać uznania w oczach ludzi, do których pójdziecie służyć, czy ze strony przełożonych, będzie naturalną i pierwszą pokusą, wkradającą się w wasze życie – ostrzegł ich. – Brat Albert jest jednym z najlepszych przykładów, jaki może otrzymać młody człowiek stający się diakonem. Przykładem tego, jakie życie prowadzi ostatecznie do wywyższenia i chwały. Do świętości, która nie kończy się w chwili śmierci, ale która potem promieniuje – powiedział.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół