• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Nadmiar miarą miłości

    ks. Wojciech Parfianowicz ks. Wojciech Parfianowicz

    dodane 19.11.2016 17:39

    Czy miłosierdzie ma jakieś granice? Czy sprawiedliwość jest nieubłagana? W Koszalinie odbyło się sympozjum "Miłosierdzie a sprawiedliwość" z udziałem wybitnych polskich teologów.

    Pojawiło się też inne pytanie: Czy interpretacja słów i działań papieża Franciszka jako próby "złagodzenia" doktryny to krok w stronę miłosierdzia?

    W ramach sympozjum odbyło się 6 wystąpień. Jednym z prelegentów był ks. prof. dr hab. Jerzy Szymik, teolog dogmatyk i poeta, kapłan archidiecezji katowickiej. Wygłosił wykład nt. "Czym jest miłość? Odpowiedź Josepha Ratzingera/Benedykta XVI jako synteza miłosierdzia i sprawiedliwości".

    Na początku przypomniał zasadę teologiczną według której "Bóg jest miłosierny dlatego, że jest sprawiedliwy, oraz jest sprawiedliwy dlatego, że jest miłosierny". - To tylko pozornie oksymoron. Mamy tu do czynienia z teologiczną głębią - zapewnił.

    Odwołując się do klasycznej definicji sprawiedliwości, według której jest ona oddaniem drugiemu tego, co mu się słusznie należy, ks. Szymik przywołał słowa Benedykta XVI z jego orędzia na Wielki Post z roku 2010. "Co to za sprawiedliwość, gdy sprawiedliwy umiera za winnego, a winowajca otrzymuje w zamian błogosławieństwo, które należy się sprawiedliwemu? Czyż nie jest zatem tak, że każdy otrzymuje przeciwieństwo tego, co »mu się należy«? W rzeczywistości to pokazuje Bożą sprawiedliwość, głęboko różniącą się od sprawiedliwości ludzkiej. Bóg w swoim Synu zapłacił cenę naszego wykupu, cenę naprawdę ogromną" - pisał papież.

    Żeby zrozumieć działanie Boga, który jest jednocześnie miłosierny i sprawiedliwy, jedyną drogą jest, jak przypomniał ks. Szymik, droga chrystologiczna. - Odpowiedź na pytanie o prawdziwy obraz Boga jest w Chrystusie, który jest Jego Synem - wyjaśnił ksiądz profesor, proponując, na podstawie pism kard. Ratzingera/Benedykta XVI, analizę niektórych wymiarów posłannictwa Jezusa Chrystusa.

    Odwołał się np. do przypowieści o synu marnotrawnym i niezadowolenia widocznego u drugiego z synów, który pozostał wierny swojemu ojcu.

    - Mamy tu do czynienia z niebezpiecznym rodzajem pychy, którym jest wyniosłe zgorzknienie w wierze. Grozi ono księżom, ludziom szczerze pobożnym, tym, który są wobec Boga "w porządku". U drugiego brata pojawia się pewien żal: "Przecież to ja od tylu lat niosę brzemię wierności. Koźlę jest moje" - mówił ks. Szymik.

    - Czy zachowanie ojca jest sprawiedliwe? Czy wierność syna, który był "w porządku", nie jest czasem podszyta zazdrością i marzeniami o wolności bez końca? Być może ta zazdrość dotyczy nawet doświadczeń z okolic świńskiego koryta. Bardzo możliwe, że o to chodzi. Ten rodzaj pychy ma za złe Bogu, że pozwala niektórym znad świńskiego koryta zobaczyć istotę rzeczy; zobaczyć ojca jako jedyną szansę na przełamanie złej passy. Ta pycha nie pozwala wzmacniać własnej wiary sukcesem wiary innych, dlatego wygasza iskrę radości - mówił prelegent.

    - Do syndromu starszego brata należy też przekonanie, że praktyka wiary jest słuszna tylko wtedy, kiedy niewierni ponoszą karę. Najwidoczniej chcemy być nagrodzeni nie tylko naszym własnym zbawieniem, ale też brakiem zbawienia innych, niewiernych. To był także problem proroka Jonasza oraz robotników pierwszej godziny z innej przypowieści ewangelicznej - powiedział ksiądz profesor.

    Ks. Jerzy Szymik stwierdził, że łącznikiem Bożej sprawiedliwości i miłosierdzia, które często, niesłusznie, uważane są za przeciwległe bieguny, jest pojęcie Bożego "nadmiaru".

    - Tam, gdzie nadmiar, tam blisko jest Bóg. Nadmiar jest mową miłości. Rozumie to tylko ten, kto w życiu naprawdę kochał. Dopiero nadmiar jest wystarczającą miarą miłości. Bóg wychodzi poza ścisłą konieczność. Wydarzenie Jezusa Chrystusa jest kwintesencją tego nadmiaru. Bóg łączy w Nim to, co się człowiekowi należy, z miłosierdziem - zakończył ks. Szymik.

    We wcześniejszym wystąpieniu ks. prof. Bogdan Czyżewski, który rozważał temat z punktu widzenia nauczania ojców Kościoła, odwołując się do św. Augustyna, przypomniał, że świadomość czekającego na człowieka Bożego miłosierdzia nie może nigdy stać się przyzwoleniem na zuchwałość w grzeszeniu.

    - Obowiązkiem chrześcijanina jest nawrócenie. Św. Augustyn w swoich pismach mówił, że zależność między miłosierdziem Boga a Jego sprawiedliwością jest chronologiczna. Najpierw jest czas miłosierdzia, ale po nim przyjdzie czas sądu. Nie należy gorszyć się postępowaniem Boga, który pragnie tak samo darzyć swoim miłosierdziem sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Przyjdzie jednak czas, kiedy pokuta będzie już bezowocna - przypomniał prelegent, odwołując się do różnych tekstów świętego z Hippony.

    Koszalin, 19 listopada: sympozjum "Miłosierdzie a sprawiedliwość"   Koszalin, 19 listopada: sympozjum "Miłosierdzie a sprawiedliwość" ks. Wojciech Parfianowicz /Foto Gość Podczas dyskusji, wśród wielu pytań, które padły z sali, odnoszących się do różnych aspektów poruszanych podczas wystąpień, było też takie, które dotyczyło interpretacji nauczania papieża Franciszka. Jeden ze słuchaczy zapytał, czy próby "łagodzenia" doktryny Kościoła, jak niektórzy - często życzeniowo - interpretują słowa i działania obecnego papieża, są wyrazem Bożego nadmiaru, o którym mówił ks. Szymik, czy istniejąca doktryna tym nadmiarem już jest?

    Nie odnosząc się do konkretnych przykładów i nie wchodząc w dyskusje na temat papieskiego nauczania i jego interpretacji, ks. Szymik przypomniał jedynie, że w rozumieniu doktryny chodzi przede wszystkim o prawdę. Ta zaś, jak wiadomo, nie podlega zmianie.

    Do pytania odniósł się także ks. prof. Henryk Witczyk. Podkreślił, że doktrynę Kościoła należy pogłębiać - i to jest właściwy kierunek jej interpretacji.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół