• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Marzenie ściętej głowy

    ks. Rafał Skitek

    |

    Gość Katowicki 21/2016

    dodane 19.05.2016 00:00

    Aż 7 kościołów pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego wzniesiono 
w (archi)diecezji katowickiej w latach 
1970–1989. Były to czasy usuwania 
i niszczenia krzyży, niepokojów i przemian po strajkach „Solidarności”. Wśród nich jest także kościół „na szóstce” w Jastrzębiu, poświęcony 30 kwietnia tego roku.

    Poświęcenie kościoła jest ukoronowaniem i zamknięciem, a jednocześnie jakby pieczęcią Boga, który przejmuje tę świątynię w swoje władanie, aby tutaj sprawować swoje zbawcze tajemnice – mówił abp Wiktor Skworc w dniu konsekracji. Dodał, że jest to wydarzenie niepowtarzalne i historyczne, które przypomina ogrom wysiłków, ofiar i wyrzeczeń, bez których nie byłoby tej świątyni.
– Dobrze, że Kościół jest w końcu poświęcony – wspomina jedna z parafianek, która niemal w całości sfinansowała ołtarz. – Jastrzębska parafia „na szóstce” czekała na ten dzień 30 lat – dodaje. A jeszcze kilka lat temu ks. Marek Zientek, proboszcz parafii i dziekan dekanatu jastrzębskiego, usłyszał, że parafia jest tak biedna, że sama nie podoła. Było to na spotkaniu jednej z grup parafialnych. Proboszcz przymierzał się wówczas do rozpoczęcia prac nad wystrojem kościoła. – To mnie jednak nie zniechęciło – dodał. – Powiedziałem kiedyś na kazaniu, że jako wspólnota parafialna jesteśmy w stanie zrobić wszystko, zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej. Jednak pod warunkiem, że się naprawdę zjednoczymy. I jak widać – to nam się udało – dodaje.


    Trudne czasy, oddani parafianie


    Prace nad wystrojem kościoła trwały stosunkowo długo. To konsekwencja użycia niewłaściwych materiałów, nieodpowiedniej technologii budowlanej i ubogich środków. Lata 80., kiedy wznoszono jastrzębską świątynię, do łatwych nie należały. Był to okres społecznej zawieruchy, usuwania i niszczenia krzyży, a także niepokojów i przemian po strajkach „Solidarności”. – Licznie powstające parafie pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża były niejako odpowiedzią na politykę władz komunistycznych – wyjaśnił abp Skworc. – Tak było tu „na szóstce” w Jastrzębiu.
Wydawało się, że wzniesienie kościoła w takich okolicznościach to marzenie ściętej głowy. – Wystarczy wspomnieć fakt, że pod budowę świątyni przydzielono działkę najgorszą z możliwych. Był to teren podmokły, w dolinie, pod lasem. Aby zasypać głęboki jar, ciężarówki ok. 500 razy przywoziły kamień z nowo drążonego szybu pobliskiej kopalni – opowiada ks. Joszko, pierwszy proboszcz parafii. – Przy budowie kościoła napotykaliśmy wiele trudności, ale ludzie chętnie pomagali – wyjaśnia. 
– Pamiętam, jak pewnego dnia połowa osiedla zebrała się, aby „kibicować” panu Perzyńskiemu, który z narażeniem życia montował krzyż na szczycie kościoła. To było niezwykłe. Dzięki Bogu, że nic mu się nie stało. Wcześniej, gdy jeszcze nie było kościoła, spotykaliśmy się na liturgii w przywiezionym z Katowic baraku. Odczuwaliśmy przenikliwy chłód, zwłaszcza w zimie. Czasami nawet zamarzała woda w ampułkach. Mimo to ludzie przychodzili, by się modlić. Do dziś pamiętam długie kolejki do konfesjonału przed świętami Bożego Narodzenia. Ludzie stali godzinami na zewnątrz, by się wyspowiadać. To było bardzo przejmujące – wspomina ks. Joszko.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół