• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zakonnica zaprasza na wesele

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 19/2016

    dodane 05.05.2016 00:00

    – Jak umierała, powiedziała siostrze przełożonej, żeby upiekła kołocz, dała kawę i poczęstowała wszystkich, którzy przyjdą, bo będzie wesele. Teraz robimy powtórkę, bo jest 80. rocznica jej śmierci – mówi siostra Paulina.

    Chodzi o niezwykłą dziewczynę, siostrę mariankę, która zmarła w wieku 26 lat w klasztorze w Brzeziu (dziś to dzielnica Raciborza). Jest pierwszą rodowitą Ślązaczką w drodze na ołtarze – bo trwa jej proces kanonizacyjny. To siostra Maria Dulcissima, która przyszła na świat w familoku w Zgodzie (obecnie dzielnicy Świętochłowic) jako Helena Hoffmann. Setki ludzi w Brzeziu i okolicach twierdzą, że doznało i wciąż doznaje cudów za jej pośrednictwem.

    Pinezka pod obrusem

    Helena urodziła się 7 lutego 1910 roku. Godała po ślonsku, była bardzo żywym i wesołym dzieckiem. Skakała przez płoty, nie było dnia, żeby czegoś nie zbroiła. Często pomagała w kościele; bardzo ją tam pewnego razu zdenerwował ksiądz, który w czasie kazań uderzał pięścią w ambonę. Przyszła kandydatka na ołtarze podłożyła mu wtedy pod obrus na ambonie... pinezki. Po następnym kazaniu kaznodzieja poszedł ze skargą do proboszcza. A ten domyślił się, że pinezki podłożyła Helenka. Dziewczynka widać już wtedy miała jednak charakter, bo dzielnie się tłumaczyła: „Tak, bo sądzę, że gdzie mieszka Zbawiciel, nie wolno tak walić. Ksiądz proboszcz też tego nie robi”. Ten urwis jednak bardzo dużo się modlił – aż mama musiała gonić ją do spania.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół