Nowy numer 16/2018 Archiwum

Zakonnica zaprasza na wesele

– Jak umierała, powiedziała siostrze przełożonej, żeby upiekła kołocz, dała kawę i poczęstowała wszystkich, którzy przyjdą, bo będzie wesele. Teraz robimy powtórkę, bo jest 80. rocznica jej śmierci – mówi siostra Paulina.

Chodzi o niezwykłą dziewczynę, siostrę mariankę, która zmarła w wieku 26 lat w klasztorze w Brzeziu (dziś to dzielnica Raciborza). Jest pierwszą rodowitą Ślązaczką w drodze na ołtarze – bo trwa jej proces kanonizacyjny. To siostra Maria Dulcissima, która przyszła na świat w familoku w Zgodzie (obecnie dzielnicy Świętochłowic) jako Helena Hoffmann. Setki ludzi w Brzeziu i okolicach twierdzą, że doznało i wciąż doznaje cudów za jej pośrednictwem.

Pinezka pod obrusem

Helena urodziła się 7 lutego 1910 roku. Godała po ślonsku, była bardzo żywym i wesołym dzieckiem. Skakała przez płoty, nie było dnia, żeby czegoś nie zbroiła. Często pomagała w kościele; bardzo ją tam pewnego razu zdenerwował ksiądz, który w czasie kazań uderzał pięścią w ambonę. Przyszła kandydatka na ołtarze podłożyła mu wtedy pod obrus na ambonie... pinezki. Po następnym kazaniu kaznodzieja poszedł ze skargą do proboszcza. A ten domyślił się, że pinezki podłożyła Helenka. Dziewczynka widać już wtedy miała jednak charakter, bo dzielnie się tłumaczyła: „Tak, bo sądzę, że gdzie mieszka Zbawiciel, nie wolno tak walić. Ksiądz proboszcz też tego nie robi”. Ten urwis jednak bardzo dużo się modlił – aż mama musiała gonić ją do spania.

Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma