• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Górnicy pracują dalej

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 19/2016

    dodane 05.05.2016 00:00

    11 kopalń Kompanii Węglowej przejęła 1 maja nowa Polska Grupa Górnicza. Na podpisanie umowy 26 kwietnia przyjechała premier Beata Szydło.

    W Polską Grupę Górniczą (PGG) zainwestowały m.in. firmy energetyczne i banki, ratując w ten sposób zadłużoną Kompanię Węglową przed bankructwem. Postanowiły podpisać umowę dopiero wtedy, gdy górnicze związki zawodowe zgodziły się na przyjęcie biznesplanu z bolesnymi dla załóg zmianami. Chodzi o zawieszenie na dwa lata wypłat „czternastek”, dobrowolne odejście z pracy ok. 4 tys. pracowników z 32-tysięcznej załogi oraz o łączenie kopalń: z 11 ma ich powstać 5. PGG zaoszczędzi w ten sposób m.in. na kosztach administracji. Biznesplan zakłada, że PGG w ciągu dwóch lat zacznie zarabiać na wydobyciu. Już 1 lipca połączone więc zostaną rudzkie kopalnie „Bielszowice”, „Halemba” i „Pokój”, a na wschodzie województwa „Piast” i „Ziemowit”. W kopalnię zespoloną złączą się też fedrujące pod ziemią rybnicką kopalnie „Chwałowice”, „Jankowice”, „Marcel” i „Rydułtowy”. Samodzielne mają zostać tylko gliwicka kopalnia „Sośnica” i „Bolesław Śmiały” z Łazisk Górnych. Nowi inwestorzy wnieśli do PGG 2 mld 417 mln zł, z czego 1,8 mld to wkład gotówkowy. Każda z grup energetycznych – Energa, PGE i PGNiG Termika – wniosła do nowej firmy po 0,5 mld złotych. Pieniądze zainwestowały też Węglokoks, FIPP FIZAN, Towarzystwo Finansowe Silesia. Nowe obligacje PGG obejmuje – wraz z Węglokoksem – pięć banków: BGŻ BNP Paribas, BGK, Alior Bank, Bank Zachodni WBK i PKO BP. Pieniądze, które wpływają do nowej firmy, są mniejsze niż przejmowane – również – długi Kompanii Węglowej. Między innymi dlatego wielu komentatorów wyraża wątpliwości co do tego, czy ten projekt ma szanse skończyć się wyjściem branży na prostą. Według niektórych jest zaledwie kolejną kroplówką, tylko doraźnie przedłużającą życie firmy. Do tych krytycznych głosów odniosła się w czasie podpisania umowy premier Beata Szydło. – Policzcie sobie, ile kosztowałoby nas, gdybyśmy tego porozumienia nie podpisali. Co powiedzielibyście ludziom na Śląsku? Co powiedzielibyście polskim górnikom? I wreszcie jak chcielibyście dbać o bezpieczeństwo energetyczne Polski? – pytała. Jej słowa rozwinął minister energii Krzysztof Tchórzewski. Podkreślił, że brak porozumienia oznaczałby dramat nie tylko 32 tys. pracowników Kompanii Węglowej. Chodzi też o ludzi zatrudnionych w 2,5 tys. firm na Śląsku, którym Kompania Węglowa zalega z płatnościami na kwotę 3,5 mld złotych. – Jeżeli te pieniądze byłyby nie do odzyskania, mielibyśmy olbrzymi krach społeczny i gospodarczy. Mogłoby wtedy zostać utraconych na Śląsku 100–130 tys. miejsc pracy – powiedział. Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski przekonywał z kolei, że PGG jest przedsięwzięciem rynkowym i jako takie ma całkiem realne szanse na powodzenie. Wskazał, że wśród inwestorów są spółki giełdowe, które zainwestowały, bo liczą na biznesowy sukces. Kompania Węglowa istniała przez 13 lat. Na starcie w 2003 r. miała 23 kopalnie i 85 tys. pracowników – wobec 11 kopalń i 32-tysięcznej załogi na koniec działalności.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół