• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Męstwo nastolatków

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Ślązacy w skautingu. Sami zbudowali sobie domki dwa metry nad ziemią. Sami wypletli sobie ze sznurków superwygodne łóżka. Sami gotują i pieką. Nic tak nie kształtuje w chłopakach samodzielności i męskości jak obóz Skautów Europy.

    Górnośląscy harcerze katoliccy wznieśli ten obóz w sosnowym lesie pod Lublińcem-Kokotkiem, na malowniczych wzgórzach, gęsto porośniętych słodkimi borówkami.

    Skauci Europy to harcerstwo w przedwojennym stylu, w którym kadra nie wyręcza młodych chłopaków ani w budowie obozu, ani w gotowaniu. Dlatego po powrocie z obozu rodzice nieraz przecierają oczy ze zdumienia na widok dotąd niezaradnych synów, którzy teraz gotują dla całej rodziny wymyślne potrawy, stają się sprawni i... męscy. A tego ostatniego w dzisiejszych czasach brakuje wielu ich rówieśnikom.

    Okręty śródleśne

    W tym lesie niektórzy chłopcy po raz pierwszy w życiu pracują np. ręczną piłą. A że mogą się przy tym skaleczyć – to co z tego? To też należy do stawania się mężczyzną. Przyklei się plaster i po sprawie.

    Maciej Kucharczak, drużynowy 1. Drużyny Rybnickiej i świeżo upieczony maturzysta, z satysfakcją obserwuje, jak chłopaki z jego drużyny stają się na obozach Skautów Europy coraz mężniejsi.

    Opowiada o skaucie, który przed dwoma laty, na początku swojego pierwszego obozu, był nieśmiały, płaczliwy i wyjątkowo nieporadny – miał nawet problem z zawiązaniem zwykłego supła. – Teraz ten sam chłopak zaskakuje mnie swoją zaradnością, zmienił się tu o 180 stopni. Nie jest też taki nieśmiały, potrafi już postawić na swoim. Zresztą widzę nawet po sobie, że każdy z obozów Skautów Europy, na których byłem, bardzo mnie zmienił – ocenia drużynowy. – W skautingu chłopaki zauważają, że coś od nich zależy. Że mogą spełniać swoje marzenia, budując nawet takie budowle jak tamta – wskazuje stojący między drzewami... okręt pod żaglami.

    Podchodzimy bliżej. Okazuje się, że ten okręt jest... zamieszkany. W środku, dwa metry nad ziemią, wiszą wyplecione własnoręcznie przez nastolatków łóżka – ze sznurka i na drewnianych ramach. Są często wygodniejsze niż łóżka w domu... Wszystko jest tu wykonane bez udziału gwoździ – bo to budowlana specjalność Skautów Europy.

    To nie koniec: na rufie tego domku-okrętu tkwi zrobiona z rurek pcv... armata na kartofle. – Tutaj „wpsikuje” się dezodorant i można odpalać. Ziemniak strzela nawet na 200 metrów – tłumaczą skauci.

    Mieszkalne konstrukcje w środku lasu są przykryte tropikami z namiotów. Mają kształt okrętów, bo jednym z tematów tego obozu dla 1. Drużyny Gliwickiej są piraci. Główny temat dla 1. Drużyny Rybnickiej to gladiatorzy.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół