• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Wyjdą ze strefy komfortu

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 12/2015

    dodane 19.03.2015 00:00

    Ekstremalna Droga Krzyżowa o długości 40 km w błocie i ciemnościach? 27 marca Na Śląsku kilkuset ludzi przejdzie w takich nabożeństwach, ściskając w dłoniach krzyże i krzyżyki.

    Trzy trasy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej zostały wytyczone na terenie archidiecezji katowickiej. Ta pomiędzy Rudami a Rybnikiem ma 39 kilometrów. Ta prowadząca z Tychów do Bierunia przez Kobiór – 43 km. I wreszcie trasa siemianowicka, która zahacza o Czeladź, Będzin, Rogoźnik i Piekary Śląskie – 44 km. I to nie po równych, wyasfaltowanych drogach, ale w dużej mierze leśnymi ścieżkami, z przewyższeniami, głębokimi koleinami i nierównościami. Jeśli spadnie deszcz, trzeba się liczyć z odcinkami pełnymi błota. I to wszystko po ciemku, w głębokiej nocy. Choć koordynatorzy tras lojalnie przed tym wszystkim ostrzegają na stronie internetowej edk.org.pl, ludzie walą drzwiami i oknami.

    Jacek Rożek, koordynator trasy EDK w lasach między Rudami a Rybnikiem, już dwa tygodnie przed Drogą Krzyżową miał zapisanych około 50 osób. – Sądzę, że ostatecznie będzie nas około setki – podejrzewa. Ekstremalne Drogi Krzyżowe zaczną się na Śląsku tego samego dnia – 27 marca – co tradycyjne już takie nabożeństwa ulicami miast.

    Spotkasz dzika – uciekasz

    „W lesie pamiętaj: gdy spotkasz jelenia: on ucieka. Gdy spotkasz dzika: Ty uciekasz” – czytamy w internetowym poradniku zamieszczonym przy opisie podrybnickiej trasy. Trasa wiedzie głównie lasami, więc teoretycznie takie spotkania mogą się zdarzyć, choć oczywiście są mało prawdopodobne. Koordynatorzy polecają wziąć ze sobą „wydrukowany opis trasy oraz mapę, dobre, sprawdzone w boju obuwie (błoto, piach, koleiny, nierówności…), skuteczne oświetlenie (błoto, piach, koleiny, nierówności…), zapasowe baterie (do świtu mamy ok. 7 godzin marszu, a wiadomo: błoto, piach, koleiny, nierówności…)”. Są też przypomnienia o prowiancie, elementach odblaskowych i kompasie – „tak na wszelki wypadek”. Ta Droga Krzyżowa nie jest bowiem lekką wycieczką. To pełne medytacji nabożeństwo dla twardych ludzi, z których każdy idzie na własną odpowiedzialność – chociaż wspólną trasą. Na tej trasie nie ma przewodnika. Nie ma też wspólnych modlitw. Aby myśli nie uciekały od tego, co w tym nabożeństwie najważniejsze, ludzie niosą krzyże. – Nie jesteśmy pielgrzymką! Nie śpiewamy razem, idziemy samotnie albo w małych, dwu-, trzyosobowych grupkach.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół