• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Bierz noc w ciemno

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 51-52/2014

    dodane 18.12.2014 00:00

    Roczek adoracji. W środku Aglomeracji Górnośląskiej Jezus pod postacią hostii czeka na Ślązaków nawet nocną porą.

    Gdzie? U ojców franciszkanów w Katowicach-Panewnikach, w kaplicy fatimskiej. Można do niej wejść z zewnątrz, z placu przed bazyliką. Na razie Jezus jest tu wystawiony przez trzy noce w tygodniu: z czwartku na piątek, z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę. „Roczek” nocnej adoracji świętowali 6 grudnia jej uczestnicy.

    Co znów wymyślają?

    Mieszkańcy bliższych i dalszych okolic najliczniej zjeżdżają się w noce z piątku na sobotę, jakby magnetycznie przyciągani obecnością wystawionego tu dla nich Chrystusa. Między 21.00 a 23.00 ludzi jest wtedy tak dużo, że nie mieszczą się w klęcznikach (jest w nich 16 miejsc), więc padają na kolana na posadzce.

    – Jeśli jakiś proboszcz nosi się z myślą o wprowadzeniu nocnych adoracji u siebie, to w noc z piątku na sobotę może kościół w ciemno otwierać. Na pewno znajdzie pełną obsadę czuwających – zachęca Małgorzata Pawlicka, jedna z grupy osób, które zainicjowały nocne adoracje w Panewnikach. Ojciec Alan, proboszcz, wspomina, że na początku nie zareagował entuzjazmem na inicjatywę świeckich. – Przyszły kobiety, a ja myślę: „Co znowu wymyślają... Ale skoro chcą się modlić, to jak im powiem, że nie?” – śmieje się. – Byłem sceptyczny ze względu na problemy techniczne do rozwiązania, ale panie miały to tak przemyślane, że każdą moją wątpliwość obalały. Ich propozycja nie dawała mi spokoju, cały czas za mną chodziła. Widać, to już Duch Święty się dobijał. Teraz mam pragnienie, żeby ta adoracja stała się wieczysta – mówi. Co proboszcza ostatecznie przekonało? – Świadectwa modlących się. No i argumenty świeckich, że mają w dzisiejszych czasach w ciągu dnia tyle spraw na głowie, że dopiero w nocy mogą wyrwać się z obowiązków. Tryb życia Polaków się zmienił, są dzisiaj o wiele bardziej zajęci pracą zawodową niż kiedyś. Widzę to nawet podczas prowadzonych przez nas kursów przedmałżeńskich. Na tym, który zaczyna się o 20.00, jest ponad stu narzeczonych! Dopiero ta pora im odpowiada, a niektórzy nawet i wtedy mają problem zdążyć z pracy – tłumaczy.

    Proboszcz widzi, że i jemu samemu łatwiej skupić się na modlitwie w nocy, kiedy nie jest poddany presji kolejnych spraw do załatwienia, kiedy w kieszeni nie brzęczy komórka. – W adoracji nie chodzi o to, żeby coś mówić, ale żeby po prostu patrzeć na Jezusa i żeby On patrzył na nas. To zmienia ludzi nawet całkiem dostrzegalnie – mówi z pasją.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół