• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Exodus z nowym Mojżeszem

    Joanna Juroszek

    |

    Gość Katowicki 29/2014

    dodane 17.07.2014 00:00

    Oaza na rekolekcjach. Wchodzą w centrum miejskiej dżungli. Z plakietkami, krzyżami, prowadzą ich księża i diakon. Krucjata? Nie, to tylko nasi oazowicze.

    Trzynasty dzień rekolekcji, zesłanie Ducha Świętego i długo oczekiwany dzień wspólnoty. Jeden Kościół, 600 osób, 11 wspólnot. W oczy od razu rzuca się grupa „szalikowców z Ustronia”. „Oaza. Chrześcijańska liga Mistrza” oraz „Jezus. Gramy w drużynie Zwycięzcy” – czytamy na awersie i rewersie mundialowego ga- dżetu uczestników rekolekcji I stopnia Oazy Nowego Życia, prowadzonej przez ks. Pawła Zielińskiego. W czasie Mszy św. abp Wiktor Skworc mocno zachęca oazowiczów do zaangażowania się w nową ewangelizację. Jako zadanie wyznacza im także... naukę języków. – Wydaje się, że Duch Święty był specjalistą od języków obcych. Bo apostołowie przemawiali i wszyscy słyszeli swój własny język. Bibliści po dzień dzisiejszy dyskutują nad tym, jaka była natura tego znaku. Chodzi o to, abyście mając Ducha Świętego, uczyli się języków obcych. Bo bardzo was potrzebujemy jako wolontariuszy przy ŚDM w Krakowie. A to już wkrótce – przypomina.

    Oaza. Lubię to!

    Dzieci, młodzież, dorośli, rodziny – mimo różnych burz oaza żyje. To efekt Franciszka? Zapewne. Ale nie tylko tego z Watykanu. Nasz, z Rybnika, też dość konkretnie się temu przysłużył. Mija dokładnie 60 lat od pierwszych rekolekcji dla ministrantów w Bibeli. Ruch Światło–Życie, założony przez sł. Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, ma coś, co sprawia, że wielu młodych co roku jeździ na rekolekcje. Kończą formację – stają się animatorami. Zakładają rodziny – szukają Domowego Kościoła albo oazy dorosłych. – Oaza uczy doświadczenia żywego Kościoła. Takiego, który chce działać, ewangelizować, który poznał Chrystusa. Uczy, że chrześcijaństwo to nie jest tylko martwy zbiór zasad, norm moralnych, ale prawdziwa relacja, którą się przeżywa – przekonuje Kuba z Tychów, uczestnik ONŻ  III stopnia w Krakowie. Ruch wciąga nie tylko młodych, ale i kapłanów. – Już 27 lat prowadzę rekolekcje w Istebnej, ale zawsze jest to nowe przeżycie. Ja jestem inny, młodzież nieco się zmienia. Może jest troszkę rozpieszczona, może widać trochę więcej konsumpcji i materializmu, ale sprawdza się to, co sł. Boży ks. Franciszek i św. Jan Paweł II nieustannie powtarzali: „Młodzież lubi, gdy stawia się jej wymagania” – wyjaśnia ks. Emanuel Pietryga, moderator II stopnia ONŻ w Istebnej II. – W pierwszych dniach rekolekcji byłem zachwycony całkowitą ciszą po modlitwach wieczornych, jest to więc znak, że słowo może trafić do młodzieży. Że są chętni, że oaza to jest jednak elita naszej młodzieży, bardzo otwarta na Boga, na słowo Boże, na wymagania, na charyzmat Ruchu Światło–Życie.

    Wskoczyć na wyższy poziom

    Formacja oazowa składa się z tzw. stopni, każdy z nich ma swoją specyfikę i specjalne hasło. Można zacząć od Oazy Nowej Drogi, później przychodzi Oaza Nowego Życia. Podobną drogę mają rodziny z Domowego Kościoła. 15-dniowe rekolekcje opierają się na przeżywaniu 3 części Różańca św. (radosnej, bolesnej i chwalebnej). W ciągu dwóch tygodni oazowicze mają więc i opłatek, i Drogę Krzyżową, i wielkanocne jajko. – Jestem na OND I i II stopnia w Brennej. Uczestnicy mają 13–14 lat, to początek ich drogi oazowej. Poznają, czym jest ruch, odnajdują swoje miejsce w Kościele – wyjaśnia kleryk Patryk z Jastrzębia-Zdroju, animator liturgiczny. Przyznaje także, że jego powołanie po części jest owocem 10-letniej formacji oazowej oraz 14-letniego służenia jako ministrant. „Zerówka” to początek oazowej przygody dla ok. 16-letniej młodzieży. To poznawanie nowych form modlitwy, takich jak namiot spotkania, czyli lektura Pisma Świętego, oraz przyglądanie się Maryi. – Przyjechałam tutaj całkowicie sama, ale już na drugi dzień wszyscy byliśmy razem, jedną wspólnotą – mówi Klaudia z Mikołowa, która uczestniczyła w rekolekcjach 0 stopnia w Lalikach. – Szczególnie podobał mi się plan dnia. Mieliśmy czas, żeby przemyśleć sobie treści, które były nam dostarczane, i bliżej poznać ruch, nowych ludzi, którzy są bardzo uśmiechnięci, mili i mają podobne poglądy do nas. Stopień pierwszy to przyjęcie Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. – Bałem się powierzyć Mu swoje życie, myślałem: „Co się teraz stanie? Czy naprawdę będzie dalej prowadzić mnie drogą chrześcijanina?”. Wcześniej odskoki poza chrześcijaństwo miałem dość spore. Poszedłem jako jeden z ostatnich, podpisałem się i oddałem tę karteczkę [z deklaracją przyjęcia Jezusa jako Pana – przyp. aut.]. Było to głęboko przemyślane i mocne – mówi Bartek z Mysłowic, dodając, że rekolekcje nauczyły go także modlitwy sercem. „Dwójka” to exodus, czyli wyjście z niewoli grzechu. To także odczytywanie Księgi Wyjścia ze Starego Testamentu jako typu zapowiedzi wydarzeń w Nowym Testamencie. – Wychodzimy na wzór Żydów z Egiptu z naszych niewoli, ale oczywiście naszym przewodnikiem, „nowym Mojżeszem”, jest Chrystus, szczytem jest odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych i Eucharystia paschalna – mówi ks. Emanuel. „Trójka” to odkrywanie Kościoła. – Rekolekcji nie przeżywa się w zamknięciu, w odosobnieniu, jak na poprzednich stopniach, tylko – tak jak w naszym przypadku w Krakowie – w samym centrum miasta. Jest głośno i trzeba dużo biegać, chodzić, ma się więc bezpośrednią styczność ze „światem zewnętrznym”. Myślę, że to uczy przeżywania swojej wiary w życiu codziennym – mówi Monika z Zabrza. – Wychodziliśmy na miasto dużą grupą, z plakietkami, krzyżami, prowadzili nas księża i diakon. Trzech mężczyzn w koloratkach – to jednak rzucało się w oczy  – śmieją się Monika, Michał i Agata. Oaza to także rekolekcje Domowego Kościoła. Co sprawia, że małżonkowie wybierają taką formę urlopu? Ania Marcisz, żona Czesława, tworząca z nim parę odpowiedzialną za rekolekcje I stopnia w Koniakowie, przyznaje, że mimo początkowych trudności w czasie rekolekcji pary zauważają wartość modlitwy czy dialogu małżeńskiego. – Mówią, że adoracja sam na sam – małżeństwo i Pan Jezus – jest dla nich niesamowitym czasem, czymś, czego wcześniej nie doświadczyli – opowiada. – Rekolekcje siłą rzeczy są też odpoczynkiem ciała, nabraniem ducha, pewnym dystansem od codzienności, od zajęć na studiach, w szkole czy w domu – mówi ks. Pietryga. Tematem tegorocznych rekolekcji i kolejnego roku formacyjnego Ruchu Światło–Życie są słowa: „Radość Ewangelii”. W tym roku na taki rodzaj wakacji z Bogiem z naszej archidiecezji łącznie uda się ok. 1800 dzieci i młodzieży.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół