• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zawodnicy się nie gryzą

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 28/2014

    dodane 10.07.2014 00:00

    Rybnik pany. Jest taka dyscyplina sportu, w której najlepsi w Polsce są... uczniowie Zespołu Szkół Urszulańskich w Rybniku. To tchoukball, zespołowy sport bezkontaktowy, znany w Europie od ponad 30 lat.

    W ostatni weekend czerwca licealiści z rybnickich „urszulanek” wywalczyli pierwsze miejsce w Otwartych Mistrzostwach Polski w Tchoukballu Plażowym. Drugie miejsce zdobyli warszawiacy, a trzecie – druga drużyna z Zespołu Szkół Urszulańskich... To jeszcze nie koniec sukcesów – kadra narodowa w tchoukballu, która tego lata pojedzie na mistrzostwa Europy do Niemiec, liczy 10 zawodników, z czego aż 7 z Rybnika.

    Nie posymulujesz

    Tchoukball (czyt. czukbol) to dyscyplina, którą wymyślił szwajcarski biolog dr Hermann Brandt. Zwrócił on uwagę na dużą liczbę kontuzji wśród uprawiających różne gry zespołowe. Opracował więc zasady zawodów, w których do kontuzji dochodzi o wiele rzadziej niż w tradycyjnych dyscyplinach. Chciał też, żeby gra bardziej niż inne budowała społeczne więzi.

    – Tu nie ma fauli, w związku z czym nie można symulować, co mnie bardzo zawsze denerwowało w piłce nożnej – tłumaczy Adam Pinocy, zawodnik drużyny Tchoukball Ursus Rybnik. Właśnie skończył II klasę Liceum Sióstr Urszulanek. – Jest współzawodnictwo, ale ono jest zdrowe, bez jakiejś nerwowości – komentuje.

    Artur Stelmaczonek, trener Tchoukball Ursus Rybnik i wuefista w Zespole Sióstr Urszulańskich, dodaje: – To jest rewelacyjna dyscyplina dla szkół, dzieci i młodzieży. Nie ma tu takiego nastawienia, żeby za wszelką cenę wygrać, zawodnicy nie gryzą się na boisku. Nie ma udawania, jak w wielu innych dyscyplinach, które czasami mają więcej wspólnego z aktorstwem niż z grą. A przy tym tchoukball wciąga.

    Wypuszczamy foki

    Podobnie jak w futbolu, w tchoukballu piłka też jest okrągła, a bramki są dwie. I tu w zasadzie podobieństwa się kończą...

    W tej dyscyplinie nie wolno przeszkadzać przeciwnikom w rozegraniu akcji. Mogą oni „na spokojnie” wymienić ze sobą nie więcej niż trzy podania. Każdy zawodnik może też zrobić tylko trzy kroki z piłką. A piłkę wolno mu trzymać przez najwyżej trzy sekundy... Potem już trzeba rzucać. Bramka jest, co prawda, niewielka, ale trafić w nią łatwo, skoro nikt nie przeszkadza w złożeniu się do rzutu.

    Tu jednak dopiero zaczyna się zabawa, bo nie wystarczy trafić w bramkę. Punkt zdobywa się dopiero, kiedy piłka odbije się od siatki i upadnie na boisko, poza linię o promieniu 3 metrów od bramki. Ale to nie takie proste, bo tuż za tą linią czyhają już zawodnicy przeciwnej drużyny. Próbują piłkę złapać, zanim dotknie ziemi. Jeśli złapią, natychmiast ruszają z własną akcją.

    Otwarte Mistrzostwa Polski w Tchoukballu, czerwiec 2014 r. w Rybniku   Otwarte Mistrzostwa Polski w Tchoukballu, czerwiec 2014 r. w Rybniku Przemyslaw Kucharczak /Foto Gość

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół