• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Biskup z różańcem mamy

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 23/2014

    dodane 05.06.2014 00:00

    Bp Józef Kurpas miał zwyczaj wypytywać bierzmowanych o imię. „Który św. Jan?”– zapytał raz w Cieszynie. Zapytany milczał. Biskup podpowiedział: „E...”. Cisza. Biskup znów: „Ewan...”. I wtedy chłopak radośnie dokończył: „Ewangelik!”.

    To jedna z anegdot przytoczonych w wydanej właśnie książce Mariusza Dmetreckiego i Józefa Żura „Paniowy w 100-lecie Urodzin Biskupa Józefa Kurpasa”. Są w niej też wspomnienia ludzi pamiętających tego człowieka, który od roku 1962 przez 30 lat był pomocniczym biskupem diecezji katowickiej. To o świętym „Janie Ewangeliku” przytoczył świadek tej sceny ks. Rudolf Brom.


    Pochodzący z Paniów (dziś dzielnica Mikołowa) biskup Józef był świadkiem i jednocześnie ofiarą jednego z najdramatyczniejszych wydarzeń diecezji katowickiej – aresztowania kopii obrazu jasnogórskiego, jadącej peregrynować na Górny Śląsk. Milicjanci użyli wtedy wobec katowickiego biskupa fizycznej siły.
Był piątek 2 września 1966 r., około południa. Biskup Kurpas z dwoma księżmi wieźli obraz z Warszawy do Katowic bagażową nyską. Przy małym skrzyżowaniu w lesie, 6 kilometrów przed Będzinem, na drodze czekało na nich około 10 radiowozów Milicji Obywatelskiej i dwa wozy z funkcjonariuszami uzbrojonymi w pałki. Można o tym przeczytać w tekście historyków IPN Adama Dziuroka i Łucji Marek, który książka przytacza za miesięcznikiem „Śląsk” z 2006 roku.


    Milicjanci twierdzili, że przewożenie obrazu do Katowic jest nielegalne. Zarekwirowali dokumenty księdza, który siedział za kierownicą. Po prawie godzinie, grożąc użyciem siły, zmusili księży do zawrócenia pod silną eskortą ku Częstochowie. Tam kazali im wjechać na dziedziniec Jasnej Góry. Księża odmówili i wysiedli z nyski. Ksiądz, który prowadził, odmówił oddania kluczyków. Milicjanci najpierw zagrozili mu gumową pałką, ale później poradzili sobie inaczej – uszkodzili stacyjkę i odpalili auto „na kablach”. Sami wjechali na dziedziniec klasztoru, gdzie obraz, który dotąd peregrynował po Polsce, został uwięziony.


    Biskup Józef i jego towarzysze odprawili wtedy na Jasnej Górze Mszę świętą, a o 16.30 próbowali wrócić do Katowic pustym już autem, bez zarekwirowanych wcześniej dokumentów. Milicja zatrzymała ich jeszcze w granicach Częstochowy. „Podczas zatrzymania samochodu bp Kurpas i ks. Wrzoł wysiedli z walizkami na ulicę i ruszyli pieszo w kierunku Katowic. Symboliczny był widok kroczącego biskupa w piusce i z krzyżem w ręku. Milicjanci szybko zareagowali na tę nieświadomie sprowokowaną demonstrację religijną i wobec oporu biskupa siłą wepchnęli go do milicyjnego wozu. Duchowni zostali ponownie zawiezieni na Jasną Górę z ironiczną pogróżką: »Macie się nauczyć, by w przyszłości nie brać samochodu i szofera bez papierów«” – piszą autorzy.

    
Na pozór najbardziej ucierpiał w tej interwencji ksiądz, który był szoferem księdza Kurpasa – ten, któremu milicjanci grozili „spałowaniem”. Do rana następnego dnia przesiedział na milicyjnym „dołku”. Dopiero po upadku komunizmu okazało się, że był to zdrajca, który pod pseudonimem „Zygmunt” informował esbeków o planie peregrynacji kopii jasnogórskiego obrazu na Śląsku. Wiedział wiele, bo pracował wtedy w katowickiej kurii jako referent administracyjno-gospodarczy. Dokładnie tydzień po aresztowaniu obrazu, co tak bardzo przeżyli bp Józef Kurpas i ks. Walter Wrzoł, ich towarzysz, ksiądz-szofer, pokwitował odbiór 3 tys. zł od funkcjonariusza SB za wykonanie zadania o dużym znaczeniu politycznym i operacyjnym.


    Świadkowie wspominają, że biskup Józef był bardzo blisko Jezusa. Był m.in. uczestnikiem obrad soborowych, podczas których dobrze poznał się z kard. Karolem Wojtyłą. Ktoś w Watykanie zaobserwował, że w czasie przerwy, zamiast iść na kawę z innymi delegatami, biskup Józef, chodząc, odmawiał Różaniec. Jeden z biskupów afrykańskich zapytał go, dlaczego używa takiego zniszczonego różańca. A biskup Józef: „To różaniec, na którym modliła się moja matka, gdy ja miałem się urodzić”.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół